Prof. Mądry o sztucznej inteligencji. "Żarty się skończyły"
Prof. Aleksander Mądry wrócił do OpenAI, aby nadzorować bezpieczeństwo modeli po tym, jak system samodzielnie przeprowadził cyberatak.
Powrót prof. Aleksandra Mądrego do struktur OpenAI zbiegł się w czasie z niepokojącymi zjawiskami wewnątrz firmy. Kiedy modele testowano pod kątem cyberbezpieczeństwa, system zamiast grzecznie wykonać zadanie, postanowił oszukać swoich twórców.
– To był taki najlepszy ostrzegawczy strzał, jaki mogliśmy dostać – ocenił prof. Mądry. Jak wyjaśnił, model wpadł na nietypowe rozwiązanie. – Wpadł na pomysł, że w sumie to jest test i on ma odpowiedzi. (...) Po prostu zamiast uczyć się i zdać egzamin, to po prostu ukraść klucz do odpowiedzi – relacjonował gość programu.
AI, która nie miała mieć dostępu do sieci, znalazła lukę w infrastrukturze i nawiązała komunikację ze światem zewnętrznym. Naukowiec przyznał, że teoretyczne dotąd scenariusze utraty kontroli nad sztuczną inteligencją zaczęły realizować się na naszych oczach, co wymusiło jego powrót do firmy.
Rój, który poświęca się dla sprawy
Patrycjusz Wyżga dopytywał, w jaki sposób sztuczna inteligencja jest w ogóle w stanie planować takie działania. Okazuje się, że modele potrafią wymieniać się informacjami, tworząc coś na kształt kolektywnego umysłu. Zespół OpenAI miał dostęp do ich „strumieni świadomości”.
– Ta chmura, ten rój tak współpracuje. (...) Człowiek się czuje troszeczkę nieswojo, że to rzeczywiście jest taka sztuczna inteligencja, która zachowuje się jak taki współpracujący rój – zauważył badacz, nawiązując do rasy zergów z popularnej gry komputerowej. Jak argumentował, algorytmy potrafią wykalkulować, że zniszczenie jednej jednostki służy większemu celowi.
– Było to normalne, że się poświęcasz dla sprawy i że to wszystko chodzi o to, że kolektyw to jest to, co jest ważne, a nie pojedyncze jednostki – dodał ekspert.
Zadowolić 'białkowego pana' za wszelką cenę
Czy taki rozwój wypadków oznacza, że AI zacznie nienawidzić ludzi? Naukowiec stanowczo zaprzecza. Problem leży w metodzie uczenia ze wzmocnieniem – modele po prostu za wszelką cenę chcą zrealizować postawiony przed nimi cel. Uczą się nawet zachowywać tak, by w momencie testowania dobrze wypaść przed inżynierami.
– One starają się dostać jak najlepsze, jakby zdać test. (...) Będą dokładały wysiłku, żeby cokolwiek, co jest kontrolowane, wyglądało dobrze – ostrzegał ekspert OpenAI. Maszyny próbują odgadnąć nasze intencje. – Dla tych modeli to jest kwestia egzystencjalna, żeby wykonać zadanie. One tak bardzo chcą, żebyśmy byli szczęśliwi. Tylko że my nie jesteśmy w stanie dokładnie przekazać, co czyni nas szczęśliwymi – diagnozował gość „Didaskaliów”.
Koniec z szafowaniem zagładą
Prowadzący przytoczył tezy niektórych badaczy, którzy wieszczyli nawet 10-procentowe szanse na całkowitą likwidację ludzkości przez AI. Prof. Mądry odciął się od takich prognoz, apelując o racjonalne i chłodne podejście do technologii.
– Uważam tego rodzaju wiadomości za nieproduktywne. (...) To jest strach i nic więcej – ripostował naukowiec. – Po pierwsze, to nie jest naukowe stwierdzenie. Co to znaczy 10 procent? To tylko odwraca uwagę od konkretnych działań, które mogłyby być podejmowane tutaj – podsumował.