Policja ujawnia szczegóły zamachu w Krakowie. Pościg trwał zaledwie 123 sekundy
Małopolska policja ujawniła, że pościg za uzbrojonym napastnikiem trwał zaledwie 123 sekundy.
Zaledwie 2 minuty i 3 sekundy upłynęły od rozpoczęcia policyjnego pościgu za uzbrojonym napastnikiem do dramatycznych wydarzeń na ul. Dietla w Krakowie. Małopolska policja opublikowała nowy komunikat, podkreślając dynamikę interwencji i odwagę funkcjonariuszy.
Do tragedii doszło w sobotę, 7 listopada, krótko po godz. 15. Zamaskowany 24-letni mężczyzna wjechał samochodem na Rynek Główny w Krakowie i zaczął strzelać do przypadkowych osób. Przemieszczał się następnie ulicami centrum miasta, atakując kolejne osoby.
Błyskawiczna interwencja
Pierwsze zgłoszenie dotyczące strzelaniny wpłynęło do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o godz. 15:00:15. Łącznie odnotowano blisko 40 zgłoszeń. Na miejsce skierowano 30 policyjnych patroli.
2 minuty i 3 sekundy. To czas od momentu podjęcia przez pierwszy patrol Policji pościgu do wydarzeń na ulicy Dietla
Funkcjonariusze pojawili się na miejscu w trzeciej minucie od pierwszego zgłoszenia. Doszło do wymiany ognia, a następnie pościgu za napastnikiem. Ostatecznie został on zatrzymany w rejonie skrzyżowania ulic Stradomskiej i Dietla.
Fala dezinformacji
Bilans zamachu jest tragiczny. Sześć osób straciło życie, a kilkanaście zostało rannych. Wśród poszkodowanych znaleźli się również policjanci, którzy podjęli bezpośrednią interwencję wobec uzbrojonego mężczyzny.
Jednym z niepokojących aspektów tragedii jest fala dezinformacji, która pojawiła się w internecie tuż po ataku. Część kont związanych ze środowiskami prawicowymi i antyrządowymi rozpowszechniała przekazy podważające działania służb.
Taką narrację przedstawiał również redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz. W trakcie relacji z Krakowa sugerował, że policjantów mogło zabraknąć, ponieważ ich rezerwy zostały skierowane do Warszawy. Tymczasem za jego plecami znajdował się funkcjonariusz w ubraniu cywilnym, z widocznym policyjnym emblematem.
Nieprawdziwe informacje dotyczyły również rzekomego związku sprawcy z ukraińskim wojskiem czy Wojskiem Polskim. Pojawiały się także fałszywe doniesienia o drugim napastniku na dachu kościoła Mariackiego.