
Burza po walce Najmana, doszło do wielkiej pomyłki. Skończyło się dyskwalifikacją - Interia Sport
Marcin Najman pokonał Jacka Murańskiego w sobotniej walce na gali Prime Show MMA, ale walka zakończyła się dyskwalifikacją Murańskiego za niedozwolony cios głową.
Sobotnia walka była już drugą, jaką stoczyli w oktagonie Jacek Murański i Marcin Najman. Animozje pomiędzy obiema stronami były na tyle silne, że panowie postanowili dać upust emocjom w oktagonie. Niemal od pierwszych sekund Najman zasypał rywala gradem ciosów, był dużo aktywniejszy od Murańskiego, który skupiał się głównie na unikaniu uderzeń.
Dyskwalifikacja i pomyłka
Walkę o dużym ładunku emocjonalnym zakończył niedozwolony cios Murańskiego w 2. rundzie. Uderzył on Najmana głową, w związku z czym sędziowie zdecydowali o jego dyskwalifikacji. Triumf do swojego konta dopisał Najman, choć jak wynika z deklaracji Murańskiego tuż po walce, doszło do kuriozalnej pomyłki.
Jacek, nie rób afery, nie składaj protestu (...) Nasza wina, nie składaj protestu bo nas bukmacher zje, bo już poszły wyniki
Różne wersje wydarzeń
Murański przekonywał, że w jego aneksie do umowy widniał zapis, że walka toczona będzie na zasadach brudnego boksu, co oznaczałoby, że dozwolone byłyby uderzenia głową. Sędzia miał jednak otrzymać inne wytyczne - że pojedynek odbędzie się w formule boksu w małych rękawicach. W związku z czym uderzenie głową zakwalifikowano jako niedozwolone.
Arkadiusz Tańcula - członek kierownictwa federacji przekonywał, że w kontrakcie istniał zapis o tym, że ciosy głową są niedozwolone. Zwycięstwo oznacza, że Najman zrewanżował się swojemu medialnemu wrogowi za porażkę z marca 2024 roku, gdy na gali Clout MMA 4 został znokautowany już w 1. rundzie.