Kto nas obroni? Wojsko co roku szkoli 50 tys. ochotników. To za mało
Polska armia obecnie szkoli rocznie około 50 tys. ochotników, co jest niewystarczające w obliczu potencjalnych potrzeb obronnych kraju.
Obecny system szkolenia ochotników w Polsce może nie sprostać przyszłym wyzwaniom obronnym kraju. Choć w ostatnich latach udało się zwiększyć liczbę szkolonych osób, to wciąż jest to niewystarczające w obliczu potencjalnych konfliktów.
W latach 2005-2008 do wojska trafiało prawie 80 tys. młodych mężczyzn rocznie, co stanowiło około czwartej części każdego rocznika. Po zawieszeniu poboru w 2009 roku nastąpił okres zapaści w szkoleniu rezerw i ochotników.
Historia szkolenia
Lata 2010-2016 to czas stracony, jeśli chodzi o szkolenie ochotników i rezerwistów. W tym okresie nie odbywały się szkolenia rezerwistów, a ochotników praktycznie nie przyjmowano. Zmianą było utworzenie w 2017 roku Wojsk Obrony Terytorialnej, które przeszkoliły w 2021 roku ponad 20 tys. osób.
Przełomem była ustawa o obronie ojczyzny z 2022 roku, która wprowadziła Dobrowolną Zasadniczą Służbę Wojskową. Od 2023 roku rocznie szkolimy ponad 50 tys. osób, budując w ten sposób rezerwę. Od 2017 roku podstawowe przeszkolono już ponad ćwierć miliona ludzi.
Problemy szkolenia
Choć udało się wyjść z zapaści, wciąż istnieje kilka poważnych problemów. Najważniejszy to brak odpowiedniej bazy szkoleniowej. Polska nie jest w stanie od podstaw dobrze przeszkolić więcej niż kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie z powodu braku poligonów i instruktorów.
Dodatkowo część infrastruktury jest wykorzystywana przez amerykańskich sojuszników oraz służy do szkolenia żołnierzy ukraińskich. Problemem jest też fakt, że w czasie wojny Wojsko Polskie z obecnych ok. 200 tys. żołnierzy musiałoby powiększyć się do co najmniej 600 tys. osób.