
Gwałtowny napływ migrantów. Hiszpańska wyspa nie radzi sobie z sytuacją
Władze wyspy Hierro na Wyspach Kanaryjskich wprowadziły stan wyjątkowy w związku z gwałtownym napływem migrantów, których w ciągu ostatniego tygodnia przybyło ponad 3,3 tysiąca osób.
Lokalne samorządy alarmują, że sytuacja jest nie do utrzymania. W celu zapewnienia niezbędnej opieki medycznej ściągnięto personel z innych wysp archipelagu. W samym archipelagu Wysp Kanaryjskich w minionym tygodniu odnotowano łącznie 4,6 tysiąca migrantów, którzy dotarli do brzegów na 49 różnych jednostkach pływających.
Sytuacja nie do utrzymania
Sytuacja jest „absolutnie nie do utrzymania” - mówił w piątek Fernanda Clavijo z władz wspólnoty autonomicznej Wyspy Kanaryjskie. Lokalny samorząd podkreśla też, że od ubiegłej niedzieli do piątku służby ratownictwa morskiego uratowały u wybrzeży blisko 3,3 migrantów.
Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym gwałtownym wzrostem liczby przybyszów
Rekordowe napływy
Władze wspólnoty alarmują, że liczba napływających osób niebezpiecznie szybko zbliża się do rekordów z 2024 r. Hierro, podobnie jak cały archipelag, jest jednym z głównych punktów, przez które migranci docierają do Europy z północno-zachodniej Afryki.
Statystyki hiszpańskiego MSW wskazują na spadek o 5,5 proc. liczby osób próbujących dotrzeć do Hiszpanii w porównaniu z rokiem ubiegłym. Patrole u wybrzeży Senegalu, Mauretanii i Maroka sprawiły, że „punkty wyjścia” migrantów przesunęły się na południe: do Gambii, Gwinei Bissau i Gwinei.
Opozycja zarzuca rządowi premiera Pedro Sancheza, że zamiast powstrzymać napływ migrantów, zabiega o to, gdzie w innych częściach kraju rozlokować tych, którzy dotarli na Wyspy Kanaryjskie.