
AI może namieszać w wyborach 2027. Eksperci wskazują na nowe zagrożenia
Fundacja Cyfrowy Ster opublikowała raport wskazujący na nowe zagrożenia cyfrowe, z jakimi mogą zetknąć się Polacy podczas wyborów parlamentarnych w 2027 roku, w tym manipulacje za pomocą sztucznej inteligencji.
Manipulacje z wykorzystaniem chatbotów, slopaganda, cyberataki i nieprzejrzyste reklamy polityczne – to zagrożenia, z jakimi mogą zetknąć się wyborcy podczas wyborów w 2027 r., wynika z raportu fundacji Cyfrowy Ster.
Eksperci zwracają też uwagę na zagrożenia związane z tzw. hiperpersonalizacją i działalnością influencerów, co może drastycznie zmienić krajobraz informacyjny przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi.
Chatboty AI mogą wpływać na decyzje wyborcze
Jeden z współautorów raportu, dr Mateusz Łabuz, powiedział PAP, że ekosystem wymiany informacji i komunikacji bardzo zmienił się w ostatnich latach. - Mamy nowych gatekeeperów, czyli tzw. strażników dostępu do informacji, którymi stały się algorytmy - podkreślił, tłumacząc, że obecnie znaczna część komunikacji jest prowadzona przy wykorzystaniu platform społecznościowych.
„To nowy wymiar możliwej ingerencji w wybory, która zazwyczaj jest rozłożona w czasie. Kampania dezinformacyjna rozpoczęta miesiące lub lata przed wyborami może potencjalnie wpłynąć na to, w jaki sposób system sztucznej inteligencji opisuje kandydata, partię polityczną lub jakieś zjawisko, gdy wyborcy zaczną zadawać pytania”
Według ekspertów LLM-y (duże modele językowe) mogą być podatne na wpływy z zewnątrz lub być celem strategii obliczonych na manipulacje wynikami. Może to się dziać m.in. przez polecenie chatbotowi, aby ten faworyzował danego kandydata lub poprzez masowe manipulowanie informacjami, na których uczą się systemy sztucznej inteligencji.
Autorzy analizy rekomendują opracowanie przez państwo ram regulacyjnych dot. oznaczania informacji politycznych, które są przekazywane za pośrednictwem sztucznej inteligencji. Z raportu wynika, że niezbędne jest także konsekwentne monitorowanie wpływu LLM-ów na środowisko informacyjne, wprowadzenie systematycznych audytów modeli językowych oraz podnoszenie świadomości obywateli.
Slopaganda zaleje internet przed wyborami
Drugim wyróżnionym w raporcie zagrożeniem cyfrowym może być slopaganda, czyli niskiej jakości treści polityczne wytwarzane za pomocą sztucznej inteligencji. Eksperci podkreślają, że choć takie materiały łatwo rozpoznać jako fałszywe, to jednak ich twórcy mogą osiągać z nich korzyści finansowe, zbierać zasięgi, a nawet wywierać wpływ polityczny.
Slopaganda może być efektywna w momencie, gdy przestrzeń informacyjna jest masowo zalewana tego typu treściami. Wówczas następuje obciążenie poznawcze, które zaburza umiejętność rozróżniania ważniejszych treści. W efekcie użytkownicy częściej zwracają uwagę na treści powtarzające się o charakterze emocjonalnym.
Według ekspertów zapobieganie skutkom slopagandy przed wyborami powinno skupiać się na rozwijaniu kompetencji cyfrowych użytkowników oraz na przystosowaniu serwisów informacyjnych do standardów watermarkingu, czyli oznaczania takich materiałów i usuwania nieoznaczonych treści.
Cyberataki i sabotaże kolejnym zagrożeniem
Kolejne zagrożenia dotyczą cyberbezpieczeństwa oraz potencjalnych sabotaży w okresie wyborczym. Autorzy raportu zwrócili uwagę na sparaliżowaną kolej we wrześniu br. w Holandii na kilka godzin przed uroczystym otwarciem sesji parlamentu, a także na fałszywe alarmy bombowe w polskich placówkach.
W raporcie powołano się również na dane z lutego br. organizacji ICCT oraz GLOBSEC, według których od 2022 r. w Europie doszło do 151 incydentów dywersyjnych powiązanych z Rosją. Najwięcej z nich, bo 31, miało miejsce w Polsce.
Według ekspertów w trakcie wyborów kluczowa jest właściwa reakcja służb. Organ takie jak Państwowa Komisja Wyborcza, Krajowe Biuro Wyborcze, resort spraw wewnętrznych czy policja powinny być przygotowane na potencjalną reakcję na zagrożenia. Według rekomendacji warto również rozważyć wprowadzenie odrębnej odpowiedzialności karnej w stosunku do pośredników mogących organizować sabotaże na zlecenie.
Kto finansuje polityczne reklamy? Eksperci chcą większej kontroli
Czwartym aspektem, na który zwrócono w raporcie uwagę, są kwestie finansowania i przejrzystości reklamy oraz kampanii politycznej. Eksperci zwracają uwagę na brak sprawnego systemu bieżącego monitoringu finansowania kampanii wyborczych w Polsce oraz na przestarzałe przepisy odnośnie sprawozdań finansowych komitetów wyborczych.
Z analizy wynika, że w tej kwestii koniecznie jest wprowadzenie obowiązku powiązania płatnej agitacji z konkretnym komitetem wyborczym oraz obowiązek oznaczania źródła finansowania reklam politycznych. Zaznaczono również potrzebę prowadzenia na bieżąco cyfrowego monitoringu finansowania kampanii, który będzie wzmocniony elastycznym systemem monitorowania kampanii internetowych.
Hiperpersonalizacja i rola influencerów
Piątym zagrożeniem może być hiperpersonalizacja, czyli dopasowanie treści wyborczych nie do szerokiej grupy odbiorców, a jej wąskich segmentów. Chodzi o to, że dwóch wyborców może zagłosować na tego samego kandydata z zupełnie różnych powodów, bez świadomości o innych postulatach, które głoszą, a z którymi dany wyborca może się nie zgadzać.
W raporcie podkreślono, że gdy każda grupa widzi inną wersję danego kandydata, to ograniczana jest możliwość oceny całego programu. Dodatkowo zauważono, że takie zabiegi wymagają gromadzenia szczegółowych profili wyborców, które mogą stać się celem dla cyberprzestępców.
Wśród rekomendacji wyróżniono m.in. potrzebę zawarcia w definicji materiału wyborczego treści generowanych przez AI, a także zaangażowanie Polski w tworzenie prawa unijnego, które by odpowiadało na bieżące zagrożenia.
Ostatnią kwestią, na którą zwrócono uwagę w kontekście nadchodzących wyborów, są polityczni influencerzy. Eksperci zwracają uwagę na potrzebę przejrzystości monetyzacji w okresie wyborczym, jednoznacznym oznaczaniu materiałów politycznych, a także bezwzględnej demonetyzacji dezinformacji oraz obniżonej amplifikacji skrajnie polaryzujących treści społeczno-politycznych.