Skip to main content
Lekarz zbulwersowany. "Nie mieliśmy pomocy? To bzdura"

Lekarz zbulwersowany. "Nie mieliśmy pomocy? To bzdura"

WP Wiadomości
8 lis 2026, 13:44Portale
Oryginał
2 min czytania

Dr Mateusz Wierdak, chirurg ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, stanowcza zaprzeczy doniesieniom, że na miejscu tragedii nie było służb i nie udzielono pomocy.

– Chciałbym, żeby to wybrzmiało: bzdurą jest, że na miejscu tragedii nie było służb i nie mieliśmy pomocy. Takie pseudodziennikarstwo mnie bulwersuje. Policja od razu była na miejscu – mówi Wirtualnej Polsce dr Mateusz Wierdak, który razem z innym chirurgiem, Michałem Pędziwiatrem, jako pierwszy udzielał pomocy rannym policjantom i sprawcy masakry w Krakowie.

Chirurg ocenił, że służby stanęły na wysokości zadania, a akcja była bardzo skoordynowana jak na skalę tragedii. Podkreślił, że funkcjonariusze, którzy gonili sprawcę, zachowali się profesjonalnie.

Pierwsza pomoc

Wierdak zajął się jednym z rannych policjantów, który został postrzelony w klatkę piersiową. Musiał umieścić w jego ranie gazy taktycznej „na żywca” gołymi rękami, by zatamować krwawienie. Jak relacjonował, lało się tej krwi bardzo dużo, a interwencja wymagała dużej precyzji, by nie uszkodzić pacjenta.

Nie chcę wychodzić na wielkiego bohatera, bo nie o to chodzi. Natomiast gdyby nie było nas tam z profesorem Pędziwiatrem, pewnie nikt nie umieścił w ranie policjanta gazy taktycznej „na żywca” gołymi rękami, by zatamować krew.

Dr Mateusz Wierdak, chirurg

Akcja ratunkowa

Chirrzy ocenili, skąd pacjent krwawi, ale nie było to łatwe, ponieważ ofiara miała kamizelkę taktyczną. Pomogli im przechodnie, którzy przyłożyli do rany szaliki. Czekanie na karetkę trwało dłużej niż standardowo, ponieważ na Rynku Głównym było piętnastu poszkodowanych.

Szczęściem w nieszczęściu było to, że udało się zabezpieczyć pacjentów do czasu przedłużonego transportu. Policjanci mieli zestawy apteczek doraźnych, które pomogły w udzieleniu pierwszej pomocy.

Stan poszkodowanych

Wszystkich czterech poszkodowanych, w tym dwóch policjantów, sprawcę i mężczyznę z białego samochodu, przetransportowano do najlepszych możliwych szpitali. Policjant postrzelony w klatkę piersiową trafił do szpitala im. Jana Pawła II.

Sprawca był w ciężkim stanie, z kilkoma ranami postrzałowymi. Chirrzy zabezpieczyli go przed wychłodzeniem, ale nie mogli zaopatrzyć jego ran na miejscu. Mężczyzna z białego samochodu miał uraz twarzy, ale nie miał ran zagrażających życiu.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.5-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram