
Wychodzili z restauracji, gdy padły strzały. Krakowscy chirurdzy ratowali rannych policjantów i zamachowca
Sobota, 7 listopada, około godziny 15. W Krakowie doszło do strzelaniny na Rynku Głównym, w której zginęło 6 osób, a 15 zostało rannych. Napastnik, 24-latek z Ostrowca Świętokrzyskiego, zginął w wyniku pościgu i wymiany ognia z policją.
Wszystko zaczęło się od wjazdu czarnego Subaru na płytę Rynku Głównego. Z pojazdu padła seria strzałów. Napastnik – 24-latek z Ostrowca Świętokrzyskiego – zranił 15 osób, w tym dwóch funkcjonariuszy policji. Zginęło sześć osób, w tym członkowie rodziny napastnika znalezieni później w jego mieszkaniu.
Samochód, którym uciekał sprawca, zderzył się na rogu ul. Stradomskiej i Dietla z innym autem. Napastnik wyskoczył z pojazdu i zaczął strzelać w stronę ścigających go funkcjonariuszy. Również przypadkowego kierowcę uderzył pocisk, a jego stan został określony jako ciężki.
Finał tego dramatycznego pościgu widzieli dr Mateusz Wierdak oraz prof. Michał Pędziwiatr – uznani chirurdzy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Jedli obiad z rodzinami w pobliskiej restauracji. Wszyscy razem udzielili pomocy rannym na miejscu.
Prof. Pędziwiatr opisał, że mimo odniesionych ran jeden z policjantów kontynuował obezwładnianie napastnika. Lekarz zajął się pozostałą dwójką rannych, a inni pomagali przy pierwszej pomocy. Na miejscu pojawiła się duża liczba policjantów i strażników miejskich, którzy wygradzili teren i opanowali sytuację.
Dzięki znajomości krakowskich realiów medycznych, chirurdzy zadbali, by poszkodowani trafili do właściwych placówek. Jeden z policjantów został skierowany do szpitala Jana Pawła II, drugi do szpitala Narutowicza, a zamachowiec oraz kolejny ranny – do Szpitala Uniwersyteckiego. Mężczyzna z ranami twarzy trafił do szpitala im. Rydygiera.
Jeden z rannych policjantów został skierowany do szpitala Jana Pawła II, mimo że nie jest on zazwyczaj pierwszym wyborem w takich przypadkach. Lekarz zadzwonił do dyżurnego, a placówka uruchomiła blok operacyjny i przyjęła rannego bezpośrednio z miejsca zdarzenia.
16 osób, które zostały poszkodowane, trafiło do sześciu krakowskich szpitali. Jedna osoba jest w stanie ciężkim, a sprawca w stanie krytycznym. Dwie poszkodowane osoby zostały już wypisane. Wśród rannych jest 11 Polaków i pięciu obcokrajowców.
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie sobotniego zamachu pod kątem czynu o charakterze terrorystycznym. W mieszkaniu 24-letniego napastnika w Ostrowcu Świętokrzyskim znaleziono ciała jego 21-letniej siostry, 52-letniej matki i 53-letniego ojca. Mieli rany postrzałowe.