
"Nikt mu nie pasował". Sąsiad o zamachowcu z Krakowa
Sześć osób zginęło, a 16 zostało rannych w wyniku ataku na Rynek Główny w Krakowie, który przeprowadził 24-letni mężczyzna. Napastnik został postrzelony przez policjantów i obezwładniony.
Sześć osób zginęło, a 16 zostało rannych w wyniku ataku na Rynek Główny w Krakowie, który przeprowadził 24-letni mężczyzna. Napastnik został postrzelony przez policjantów i obezwładniony.
Mężczyzna wjechał samochodem na rynek w sobotę po godzinie 15, otworzył ogień do przechodniów, potem uciekał. Na skrzyżowaniu z ul. Dietla zderzył się z innym pojazdem, wysiadł i strzelał do funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli ogniem.
Ranni policjanci przeszli operacje, ich stan jest stabilny. W domu sprawcy w Ostrowcu Świętokrzyskim policja znalazła trzy ciała, prawdopodobnie należące do rodziny.
Sąsiedzi opisują dziwne zachowania
Jeden z sąsiadów 24-latka mówił na antenie Polsat News o sytuacjach, w których miał styczność z nim. Mężczyzna chodził do szkoły zawodowej, kończył tokarstwo, ale zachowywał się dziwnie.
Chodził do szkoły zawodowej, chyba skończył tokarstwo, czy coś takiego. On tak się dziwnie zachowywał, nikt mu nie pasował. Z balkonu krzyczał na ludzi, policję sprowadzał, że mu samochód porysowali.
Nosity pandemiczne, często dzwonił po policję i prosił o przyjazd. Bywał zamyślony, pochłonięty myślami, a czasem złośliwy i przeszkadzał innym. Sąsiedzi określają go jako człowieka problemowego, choć niekiedy śmiesznego.
Ewa Pajuro z Polsat News zaznaczyła, że ciężko jest jednoznacznie ocenić zachowania sprawcy na podstawie rozmów z mieszkańcami. Sąsiedzi mówią o nim jako o człowieku zamyślonym, ale też o złośliwym i przeszkadzającym.
Ewakuacja w domu sprawcy
Służby przeszukiwały dom 24-latka w Ostrowcu Świętokrzyskiego, co spowodowało ewakuację mieszkańców bloku w centrum miasta wieczorem. Działania obejmowały funkcjonariuszy kontrterrorystycznych.
Z nocnych ustaleń PAP wynika, że ewakuacja została zakończona, a po godzinie 23 mieszkańcy mogli wrócić do swoich mieszkań.