"Ktoś na niego wpłynął". Wojskowy stawia tezę ws. zamachowca z Krakowa
W sobotę po godz. 15 rozpędzony samochód wjechał na płytę Rynku Głównego w Krakowie, gdzie zamaskowany mężczyzna zaczął strzelać do przechodniów. W wyniku strzelaniny śmierć poniosło 6 osób, a kilkanaście zostało rannych.
Przerażeni ludzie uciekali i szukali schronienia w pobliskich bramach, kawiarniach oraz restauracjach. Poszkodowani trafili pod opiekę lekarzy z krakowskich szpitali.
W programie Teraz WP analizę zachowania zamachowca przeprowadził weteran jednostki GROM Paweł „Naval” Mateńczuk.
Taki 24-latek musiał skądś brać inspirację. Ktoś musiał na niego wpłynąć tak, że poczuł się do tego stopnia zdesperowany.
Mateńczuk apeluje o budowanie poczucia wspólnoty zamiast wzajemnego obwiniania. Wskazuje na polityków na szczycie państwa, którzy chcą skrystalizować społeczeństwo, co może prowadzić do wzajemnej radykalizacji.
Marcin Kierwiński przekazał, że sprawca pochodził z województwa świętokrzyskiego, działał sam i był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami. W jego samochodzie znaleziono wiele sztuk broni.
Wyniki śledztwa i reakcja władz
Podczas specjalnego posiedzenia w Krakowie Donald Tusk przekazał, że w domu napastnika odnaleziono ciała trzech osób, prawdopodobnie członków jego najbliższej rodziny.
Informacje o zdarzeniu przekazały służby oraz Małopolski Urząd Wojewódzki. Policja prowadzi dalsze czynności sprawdzające w celu ustalenia wszystkich okoliczności zdarzenia.