Sąsiad wspomina rodzinę zamachowca z Krakowa. "Tacy pogodni ludzie"
Ciała rodziców i siostry sprawcy zamachu w Krakowie odnaleziono w mieszkaniu na ostatnim piętrze bloku w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Lokatorzy bloku w Ostrowcu Świętokrzyskim opisują zatrzymanego mężczyznę jako osobę odróżniającą się od swoich spokojnych rodziców, którzy regularnie jeździł na strzelnicę.
Sąsiedzi mówią, że rodzina była otwarta i pogodna. – Trudno mi zrozumieć to, co się stało. Normalni ludzie, bardzo otwarci – mówił „Faktem” Zdzisław Szostak, który mieszkał drzwi w drzwi z rodzicami mężczyzny podejrzewanego o zamach w Krakowie.
Ich córka pracowała w pobliskiej Biedronce, a rodzina regularnie jeździła na strzelnicę. Mieszkańcy wrócili do mieszkań po północy, gdy policja nadal zabezpieczała teren wokół bloku.
Różnice między synem a rodzicami
Lokatorzy podkreślają jednak, że zatrzymany mężczyzna wyraźnie różnił się od swoich rodziców. Miał rzadko rozmawiać z sąsiadami.
– On troszkę dziwny. Nigdy nie rozmawiał. Jak mu się przypomniało, rzadko, to mówił dzień dobry. A tak to kaptur naciągnięty na głowę. Nigdy go nie widziałem w moro – powiedziała gazecie jedna z sąsiadek.
Mieszkańcy bloku przekazali, że wcześniej nie słyszeli awantur ani hałasów dochodzących z mieszkania rodziny zamachowca.
Wiedza o broni
Zdzisław Szostak przekonuje natomiast, że wiedział natomiast, iż w lokalu obok znajdowała się broń. Jak relacjonował, rodzice i syn mieli jeździć na strzelnicę w każdą niedzielę rano.
– No mieli taką pasję. Jeździli obaj na pobliską strzelnicę, co niedzielę rano. Nie wydawało mi się to niebezpieczne – mówił w rozmowie z „Faktem”.