
Niesamowity zwrot akcji w meczu Chicago Fire. Lewandowski otarł się o hat-tricka - SportoweFakty
Chicago Fire przegrał 4:3 z Columbus Crew w ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej Major League Soccer, ale wynik nie miał znaczenia, ponieważ ekipa Gregga Berhaltera zapewniła sobie miejsce w play-offach.
Chicago Fire zakończyło sezon zasadniczy Major League Soccer na czwartym miejscu w konferencji wschodniej dzięki remisowi Charlotte FC z Interem Miami 3:3.
W ostatnim meczu gospodarze przegrali 3:4 z Columbus Crew, mimo że Robert Lewandowski zdobył dwie bramki, obie z rzutów karnych.
Polak w 8. minucie wykonał rzut karny na dwa tempa, zmylając bramkarza Patricka Schulte, a w 22. minucie uderzył w pierwsze tempo, mimo że bramkarz go wyczuł.
W 45. minucie doliczonej czasu Lewandowski strzelił w słupek, a bramkę dla Chicago Fire zdobył Maren Haile-Selassie.
W 90. minucie doliczonej czasu obrońcy Chicago Fire popełnili błąd we własnym polu karnym, co dało Braisowi Mendezowi szansę na zwycięstwo.
Defensywa nie utrzymała prowadzenia
Chicago Fire trzy razy wychodziło na prowadzenie, ale nie było w stanie utrzymać przewagi, a defensywa przeciekała po raz kolejny w tym sezonie.
Gol na 2:2 strzelił Anass Zaroury niemal od razu po rozpoczęciu gry ze środka, a trzecią bramkę dla Columbus Crew zdobył Gonzalo Tapia, wykorzystując swoją szybkość.
W trzeciej minucie doliczonego czasu Brais Mendez wykorzystał błąd obrońców Chicago, wbiegając w pole karne i strzelając do siatki.
Mecz zakończył się wynikiem 3:4 dla Columbus Crew, co zapewniło gospodarzom miejsce w play-offach.
Lewandowski blisko hat-tricka
Robert Lewandowski był blisko hat-tricka, ale w 45. minucie doliczonej czasu strzelił w słupek.
Jego dwie bramki były jedynymi trafieniami dla Chicago Fire w meczu.
Polak wykonał oba rzuty karne w swoim stylu, zmylając bramkarza Patricka Schulte w pierwszym przypadku i uderzając w pierwsze tempo w drugim.