
Kolejny cios agencji ratingowych. Ekonomista: Żółta kartka dla całej sceny politycznej - Bankier.pl
Agencja S&P Global Ratings obniżyła perspektywę ratingu Polski ze stabilnej na negatywną, utrzymując rating w walucie obcej na poziomie „A-”, a w walucie krajowej obniżając go z „A” do „A-”.
Decyzja agencji ratingowej S&P Global Ratings to kolejny cios dla polskich finansów publicznych. W piątek wieczorem agencja potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A-”, ale obniżyła rating w walucie krajowej z „A” do „A-”. Perspektywy obu ratingów obniżono do negatywnej ze stabilnej.
Jak podkreślił główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki, decyzja była przewidywalna. - Przewidywaliśmy taką decyzję. Tendencje ostatnich lat wymagały już reakcji, S&P była ostatnio najbardziej cierpliwą agencją. Nastąpiło jednak dalsze pogorszenie wskaźników dla polskich finansów publicznych oraz nasilenie konfliktu politycznego, więc to wszystko przestaje mieścić się w ramach dopuszczalnych dla ratingu na takim poziomie - powiedział.
Pogorszenie finansów publicznych
Głównym powodem decyzji S&P jest pogorszenie deficytu sektora finansów publicznych. - W stosunku do tego, czym agencja dysponowała podczas majowego przeglądu, mamy gorszy wynik deficytu dla lat 2025, 2026 oraz zaplanowanego na 2027. To wpisuje się w widoczną od kilku lat tendencję przekraczania wyznaczonych wcześniej poziomów deficytu - wskazał Benecki.
Agencja zwróciła także uwagę na narastający konflikt polityczny w Polsce, który nie daje nadziei na szybkie dostosowanie fiskalne. - Chodzi tutaj o weta do ustaw podatkowych, mających zwiększyć dochody budżetu, ale także na opór w przywracaniu instytucji „checks and balances” - wymienił ekonomista.
Surowsza ocena ratingowa
Benecki podkreślił, że obecna ocena S&P jest surowsza niż ta z maja tego roku. - Do niedawna agencja utrzymywała swoją stabilną ocenę Polski, bo mocna gospodarka bilansowała słabsza kondycję finansów publicznych, ale to już nie wystarcza. Wysokie deficyty i wzrost długu wymagały zmiany perspektywy ratingu - stwierdził.
Ekonomista przypomniał, że w maju S&P podkreślała, że Polska jest najszybciej rosnącym krajem spośród tych, których rating obserwuje. - Obecnie czytamy, że Polska jest krajem, którego dług rośnie najszybciej - dodał.
Symboliczne zrównanie ratingu
S&P dokonała zrównania oceny kredytowej długu w walucie krajowej z długiem w walutach obcych. - To jest symboliczny gest. Normalnie rating krajowy jest wyższy, bo łatwiej finansuje się dług w walucie krajowej niż obcej. Jednak negatywne tendencje ostatnich lat sprawiły, że ta naturalna elastyczność, jaką daje własna waluta czy głęboki krajowy rynek finansowy, ułatwiając finansowanie ogromnych potrzeb pożyczkowych, są już niewystarczające dla utrzymania wyższego ratingu krajowego - wyjaśnił Benecki.
Żółta kartka dla polityków
Ekonomista uznał, że decyzja S&P to sygnał dla polityków i społeczeństwa. - To jest żółta kartka dla polityków, pokazana im na samym starcie kampanii wyborczej. To sygnał, że konieczne jest prawdziwe dostosowanie fiskalne i wprowadzenie tego elementu do debaty publicznej w wiarygodnej formie - powiedział.
Benecki skrytykował obecną kampanię wyborczą. - Obecny początek kampanii wyborczej wygląda tylko nieznacznie inaczej niż wcześniej, mamy mniej szastania wielkimi kwotami, ale jednak wciąż wiele ugrupowań mówi czy to o obniżkach podatków, czy to o zwiększeniu wydatków, nie wskazując wiarygodnych źródeł pokrycia tych wydatków - stwierdził.
Według ekonomisty, decyzja agencji nie będzie miała większego wpływu na sytuację na rynkach. - Inwestorzy od dawna już wyceniają polski dług tak, jakby nasz kraj miał niższy rating. Zmiana perspektywy ratingu nie odbije się więc na wycenach polskich aktywów - podsumował Rafał Benecki.