
Po USA czas na Europę. Zaraz się zacznie - wielkie obalanie rządzących
Donald Trump swoją polityką celną nałożył na Amerykanów de facto nowy podatek, ukryty w wyższej cenie towarów, komponentów i surowców importowanych do USA.
Kanadyjczycy odgryzali się tak skutecznie, że wyborcy sąsiadującego z tym krajem Michigan zaczęli masowo przenosić głosy na Partię Demokratyczną. Mandat straciła nawet, będąca senatorem z ramienia Partii Republikańskiej przez pięć kadencji, Susan Collins. Poza tym z Michigan do Izby Reprezentantów trafił pierwszy muzułmanin Abdul El-Sayed, miłośnik państwa opiekuńczego, któremu blisko do europejskiej lewicy.
I cóż z tego, że PKB Stanów Zjednoczonych w 2025 r. wzrosło o 2,2 proc., a w tym roku może być jeszcze lepiej. Przeciętny Amerykanin nie odczuwał ekonomicznych korzyści, tylko generowane przez poczynania Trumpa straty. Na to wszystko nałożyła się wojna z Iranem oraz gwałtowny wzrost ceny paliw.
Teheranowi zaś udała się sztuka takiego eskalowania konfliktu, by wysokie ceny ropy na światowych rynkach oraz mała dostępność do oleju napędowego (tu nieco pomogli Ukraińcy) utrzymały się aż do wyborów w USA. Tak Iran wbił nóż w plecy Trumpowi i republikanom. Acz pozostałe wbijał regularnie sam prezydent.
Akcelerator Trumpa
„Historia pokaże, że nikt nie zrobił więcej dla promowania lewicowych idei niż Donald Trump„ - podsumował autor sławnej książki ”Czarny łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń" Nassim Nicholas Taleb.
Niecałe dwa lata trumpizmu sprawiły, że w Stanach Zjednoczonych wahadło wyborcze wychyliło się w drugą stronę. Jednak aż tak głębokiego wychylenia prawie nikt się nie spodziewał. Rolę akceleratora potęgującego szybkość zmiany spełniły ceny paliw i energii, wraz z niepokojem towarzyszącym ich wzrostowi.
Towarzyszył temu lęk, że masowa budowa centrów danych dodatkowo podniesie ceny prądu. Demokraci, jeszcze całkiem niedawno liżący rany po klęsce Kamali Harris, nagle złapali wiatr w żagle.
Sądny rok dla UE
Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku równie mocno, a może nawet mocniej, mieszkańcy Starego Kontynentu odczuwają skutki „akceleratora Trumpa”. Jego głównymi składowymi są ceny paliw, bariery celne, burzenie międzynarodowego ładu, z czym w parze idzie konieczność gwałtownego zwiększania wydatków na zbrojenia oraz bezpieczeństwo.
Pierwsze wybory parlamentarne, niczym prognoza na rok 2027, odbędą się 29 listopada w Hiszpanii. Socjaliści Pedro Sáncheza z poparciem w okolicach 26 proc. wyraźnie przegrywają z chadecką Partią Ludową cieszącą się ok 31 proc. poparcia wyborców. Jednak wiele wskazuje, że o kształcie rządu zdecyduje prawicowo-radykalny Vox, jeśli zgodnie z sondażami zbierze ok 20 proc. głosów.
Wedle prognozy „Financial Times”, po utworzeniu rządu PP (Partido Popular) z Vox zacznie się błyskawiczny demontaż strategii migracyjnej Sáncheza. Polityki proponowane przez Vox obejmują m.in. masowe wygnanie, czy tzw. remigrację wszystkich nieuprawnionych migrantów postrzeganych jako niepożądani, w tym niektórych legalnych rezydentów - twierdzi „Financial Times”. Mogłoby to dotyczyć nawet miliona osób.
Kiedy będzie już widoczne, jakie zmiany zachodzą na Półwyspie Iberyjskim, Francuzi w kwietniu 2027 r. wybiorą sobie nowego prezydenta. Faworytką jest liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Ale w dość zgodnej opinii francuskich mediów i polityków, jeśli zwycięży, wówczas przywódca radykalnej lewicy Jean-Luc Mélenchon, w sojuszu ze swymi muzułmańskimi wyborcami spróbuje podpalić kraj.
Zmiany w całej Europie
Już dziś, ciesząc się poparciem ponad 20 proc. wyborców, wzywa do obalenia starych porządków i ustanowienia VI Republiki. Poza tym w ciągu najbliższych miesięcy wybory parlamentarne odbędą się m.in w: Danii, Słowenii, Estonii, Finlandii, Bułgarii, Grecji, Słowacji, na Malcie i Cyprze. Zaś koniec 2027 r., jeśli nie zajdzie nic nadzwyczajnego, podsumują wyborcy we Włoszech i w Polsce.
Jedynym kluczowym dla Unii państwem, które nie doświadczyło jeszcze zmian, staną się wówczas Niemcy. Tak przynajmniej zakłada kalendarz wyborczy, acz gdy wydarzenia zaczynają przyśpieszać bieg, coraz mniej ludzi chce się trzymać kalendarza.
Natomiast można być pewnym, że wynik wyborów w USA oraz „akcelerator Trumpa” wspierają oddawanie głosu przeciwko obecnie rządzącym. A jeśli paliwa i energia wciąż pozostaną tak drogie, wahadło może bardzo mocno wychylić się na ich niekorzyść. Wówczas w ciągu zaledwie roku Europa zmieni się nie do poznania. Zaraz po tym zacznie się zmieniać sama UE.