
Bank zjadł oszczędności 3 mln ludzi. Prezydent za kratami, kraj w szoku
3 miliony Paragwajczyków, czyli 60% dorosłych mieszkańców, straciło dostęp do swoich pieniędzy po upadku Ueno Banku. Prezydent Santiago Peña, który posiadał w banku udziały, został pozbawiony immunitetu i aresztowany.
Bank zjadł oszczędności 3 mln ludzi. Prezydent za kratami, kraj w szoku. Gdy państwowe emerytury trafiają do banku, w którym udziały ma urzędujący prezydent, katastrofa jest tylko kwestią czasu. To był klasyczny układ zamknięty: powiązania biznesowe głowy państwa, przymykanie oczu przez bank centralny i drenowanie funduszy emerytalnych.
47-letni Santiago Peña został formalnie pozbawiony władzy w drodze impeachmentu, a zaledwie kilkanaście minut po głosowaniu policja zamknęła go w areszcie domowym. Wszystko przez spektakularny krach cyfrowego giganta finansowego – Ueno Banku – który odciął od oszczędności i emerytur ponad 3 miliony Paragwajczyków, czyli blisko 60% dorosłej populacji.
Ueno Bank: aplikacja, państwowa kasa
Ueno Bank był przedstawiany jako duma paragwajskiego sektora fintech – w pełni cyfrowy bank, który miał zrewolucjonizować finanse w kraju, gdzie tradycyjna bankowość była powolna i droga. Miliony ludzi zakładało tam konta przez smartfona, przelewając oszczędności całego życia.
Santiago Peña jeszcze w zeszłym roku osobiście posiadał pakiety udziałów w spółce będącej właścicielem Ueno Banku. Za jego prezydentury do prywatnego, cyfrowego banku zaczęły szerokim strumieniem płynąć środki publiczne – w tym państwowe fundusze emerytalne.
Choć wskaźniki płynności instytucji zapalały czerwone lampki, bank centralny nie podejmował żadnych działań. Jak wynika z zarzutów prokuratury, urzędnicy nadzoru roztocili nad prywatnym folwarkiem prezydenckich kolegów parasol ochronny, tuszując dziurę bilansową.
Gdy piramida runęła
Gdy bank stał się niewypłacalny, Banco Central del Paraguay musiał w trybie natychmiastowym przejąć i zamrozić Ueno Bank. We wtorek i środę pod oddziałami banku ustawiły się kolejki wściekłych ludzi. W bankomatach zabrakło gotówki, karty przestały działać, a przelewy zablokowano – to dokładnie ten scenariusz, przed którym banki apelują, by wypłacać gotówkę.
Trzy miliony ludzi zostało dosłownie z pustymi rękami. Ich wkłady są w większości gwarantowane, ale na razie nie mają dostępu do pieniędzy.
Manewr spalił na panewce
Gdy tłumy zaczęły szturmować parlament, Santiago Peña opublikował nagranie wideo, w którym oświadczył, że „nigdy nie chciał zawieść zaufania narodu” i składa rezygnację. Był to jednak honorowy gest tylko z pozoru. Zgodnie z paragwajskim prawem, były prezydent, który ustępuje w normalnym trybie, zachowuje dożywotni immunitet senatorski.
Gdyby parlament przyjął dymisję Peñi, prokuratura nie mogłaby go tknąć bez żmudnych procedur uchylania immunitetu. Kongresmeni to wiedzieli. W czwartek wieczorem przerwano sesję poświęconą rezygnacji i uruchomiono procedurę impeachmentu za rażące zaniedbanie obowiązków i korupcję.
Co dalej z Paragwajem?
44 senatorów głosowało za natychmiastowym usunięciem Peñi z urzędu. Nikt nie zagłosował przeciw. Za wyrzuceniem prezydenta rękę podnieśli nawet przedstawiciele jego własnej partii – konserwatywnej Partii Colorado, którzy nie zamierzali tonąć razem z nim.
Kilka minut po ogłoszeniu werdyktu pod prywatną rezydencją Peñi pojawiły się radiowozy. Polityk został objęty aresztem domowym. W sobotę rano ruszyły przesłuchania w sprawie defraudacji milionów dolarów i prania brudnych pieniędzy.
W piątkową noc zaprzysiężono nowego tymczasowego prezydenta – dotychczasowego wiceprezydenta Pedro Allianę, który ma dokończyć kadencję do 2028 roku. Alliana złożył obietnicę pełnej rekompensaty dla poszkodowanych.
Kongres w trybie awaryjnym przyjął ustawę gwarantującą wypłatę środków dla poszkodowanych deponentów ze specjalnych rezerw skarbu państwa. Podobnie jak w 2023 roku USA, które ruszyły na pomoc po upadku banku SVB. Na czele Banku Centralnego Paragwaju postawiono nowe kierownictwo.