Za pisanie o Polsce uznali go za wroga państwa. „Nie przewidziałem, że podpadnę Rosji”
Białoruski historyk trafił do więzienia za badania nad historią Polski, a jego książki uznano za materiały ekstremistyczne, mimo że jego prace są emitowane w państwowej telewizji.
Gdy w 2024 roku trafiłeś za kraty na Białorusi, nazwałem cię w swoim artykule historykiem od „wrogiej Polski”. Trafiłeś do więzienia, bo w sposób „niepoprawny” przedstawiałeś historię?
Sprzeczność reżimu
Dobrze to ująłeś. Pisałem o bitwie pod Mławą, bitwie pod Kobryniem czy obronie Brześcia. I wiesz, co jest w tym wszystkim najbardziej absurdalne? Do dziś są pokazywane w państwowej telewizji filmy oparte na przeprowadzonych przeze mnie badaniach dotyczących września 1939 r.
Regularnie są emitowane, nawet po sześć filmów tygodniowo. A jednocześnie kilka moich książek uznano za „materiały ekstremistyczne”. Jedną z nich jest „Na granicy cywilizacji”, poświęcona historii przedwojennej granicy polsko-sowieckiej.
Napisano o niej, że autor kładzie zbyt duży nacisk na represje stalinowskie, podkreśla ich szczególne okrucieństwo i przedstawia w negatywnym świetle rzeczywistość Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
Okazuje się, że samo pisanie o tych represjach i przypominanie o ich okrucieństwie jest czymś niewłaściwym. Za cały miesiąc pracy historyk dostawał zaledwie 2,50 zł wypłaty.