Skip to main content
Zbrodnia w okupowanym Inowrocławiu. Pijany starosta "rozkazał policjantom rozstrzelać Polaków"

Zbrodnia w okupowanym Inowrocławiu. Pijany starosta "rozkazał policjantom rozstrzelać Polaków"

Wiadomości wiadomosci.onet.pl
7 lis 2026, 06:59Onet
Oryginał
4 min czytania

W nocy z 22 na 23 października 1939 r. w przepełnionym więzieniu w Inowrocławiu Niemcy dokonali masowej egzekucji, w której zginęło co najmniej 56 osób. Wśród zamordowanych znaleźli się Polacy oraz niemieccy dezerterzy, a sprawcą brutalnej akcji był miejscowy starosta Otto Christian von Hirschfeld.

W nocy z 22 na 23 października 1939 r. w przepełnionym więzieniu w Inowrocławiu Niemcy dokonali masowej egzekucji, w której zginęło co najmniej 56 osób. Wśród zamordowanych znaleźli się Polacy oraz niemieccy dezerterzy, a sprawcą brutalnej akcji był miejscowy starosta Otto Christian von Hirschfeld.

Wydarzenie, określane mianem „krwawej niedzieli”, było jednym z najbardziej brutalnych epizodów pierwszych tygodni okupacji i stanowiło część szerszej akcji eksterminacyjnej „Intelligenzaktion”.

Po zajęciu miasta przez Niemców, przemianowanego na Hohensalza, rozpoczęły się masowe aresztowania polskich mieszkańców. Zatrzymywano m.in. uczestników wojny obronnej, przedstawicieli przedwojennej administracji oraz lokalną inteligencję.

Istotną rolę w realizacji represji odgrywał Selbstschutz — organizacja paramilitarna współpracująca ze strukturami policyjnymi. Jej członkowie uczestniczyli w aresztowaniach, konwojowaniu więźniów oraz egzekucjach, które na Pomorzu stały się częścią tzw. Zbrodni Pomorskiej.

Pijany starosta i lista na śmierć

Urodzony w 1909 r. von Hirschfeld był „wywodzącym się z pruskiej administracji człowiekiem o ponadprzeciętnych kwalifikacjach zawodowych”. Był synem oficera poległego podczas Wielkiej Wojny, z wykształcenia prawnikiem oraz wieloletnim członkiem NSDAP i SA.

Jego słabością do alkoholu nie zniknęła również w Inowrocławiu, gdzie pił w towarzystwie kompanów z Selbstschutzu. 21 października 1939 r. wszczął awanturę w restauracji miejscowego hotelu, nakazał usunąć z lokalu wszystkich gości i kontynuował picie aż do wczesnych godzin rannych.

Następnego dnia, około południa, odwiedził go Hans Ulrich Jahnz, właściciel ziemski spod Inowrocławia. Pokazał mu otrzymaną od swojego przełożonego, regionalnego szefa Selbstschutzu, a wcześniej zatwierdzoną przez Heinricha Himmlera listę aresztowanych z powiatu przeznaczonych do rozstrzelania.

Obaj pojechali do dzisiejszej Kruszwicy, gdzie w towarzystwie miejscowych Niemców pili wysokoprocentowy bimber. W pewnym momencie starosta oznajmił, że zamierza niezwłocznie wrócić do Hohensalza i osobiście przeprowadzić egzekucję.

Służbowym samochodem wrócił do miasta i w późnych godzinach wieczornych udał się do więzienia. Wskutek upijenia był agresywny i groził strażnikom użyciem pistoletu.

„Odchodził przygarbiony i bardzo smutny”

Zdzisław Cerkaski, więzień

Samowolna egzekucja

Dozorcą budynku więziennego był Polak o nazwisku Witkowski, który został zmuszony do wpuszczenia napastników do środka. Wśród pierwszych ofiar znalazł się Gierke, sąsiad Jahnza, który przed wojną popierał polskie organizacje.

Przed egzekucją, dokonaną przez kierowcę na rozkaz starosty, starzec został dotkliwie pobity. Wkrótce von Hirschfeld uznał, że sprowadzanie kolejnych osób na podwórze i ich zabijanie przebiega zbyt wolno.

Wezwał sześciu policjantów do pomocy i oznajmił im, że działają na rozkaz Himmlera i wszyscy mają brać aktywny udział w rozstrzeliwaniach. Wkrótce egzekucje przeniesiono na tylne podwórze, gdzie strzelano, oświetlając sobie teren światłem z kieszonkowych latarek.

Wśród krzyków, szyderstw i bicia prezydent Apolinary Jankowski usłyszał przed śmiercią: „Ty psie świński chciałbyś być burmistrzem? Ty jesteś trupem”.

Pijany urzędnik twierdził, że jest panem życia Polaków. Wymierzał ciosy, strzelał bez ostrzeżenia i rozkazywał dobijać rannych. Ofiarami byli najczęściej przedstawiciele inteligencji oraz osoby, które przed wojną podpadły Jahnzowi.

Jahnz zastrzelił m.in. Stanisława Kiełbasiewicza, działacza PPS, oraz Włodzimierza Wichlińskiego, właściciela ziemskiego. Dodatkowo dotkliwie pobito co najmniej 30 osób, a robotników zwalniano z więzienia, wymierzając im wcześniej karę chłosty.

Wymierzał ciosy, strzelał bez ostrzeżenia i rozkazywał dobijać rannych. Jednocześnie zwolnił cztery polskie nauczycielki, mimo że znajdowały się na liście przeznaczonych do egzekucji.

Ciała ofiar wywieziono i zakopano w rowach obrony przeciwlotniczej w pobliżu więzienia. Spośród 56 zabitych 33 osoby figurowały w wykazie osób przeznaczonych do egzekucji.

„Nie zabijał ludzi bez wyroku z powodu instynktów zbrodniczych, lecz z powodu zrozumiałego oburzenia na Polaków”

Zdzisław Cerkaski, więzień

Reakcje władz

Zbrodni nie udało się całkowicie ukryć. Szybko dowiedzieli się o niej Arthur Greiser, gauleiter Okręgu Warty, oraz Wilhelm Frick, minister spraw wewnętrznych. Pierwszy z nich wystawił mordercy dobrą opinię i przekazał sprawę do ministerstwa.

Sprawa nabrała tempa, gdy jeden ze starostów z okręgu poinformował Berlin, że wraz z innymi urzędnikami wystąpi o zwolnienie z pracy, jeśli władze pozostawią zbrodniarza na stanowisku.

Wkrótce akta trafiły na biurko Hermanna Göringa. Marszałek, jedna z najważniejszych postaci nazistowskich Niemiec, obawiał się, że samowolne działania lokalnych urzędników oraz działalność specjalnych grup operacyjnych policji i SS mogą zaszkodzić reputacji Rzeszy.

W dokumencie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 8 stycznia 1940 r. stwierdzono, że „rozstrzelanie Polaków samo przez się nie zasługuje na napiętnowanie”, natomiast pod każdym względem do niegodziwych czynów von Hirschfelda jako starosty należy zaliczyć osobisty udział po pijanemu w wykonywaniu egzekucji oraz maltretowanie dozorcu budynku więziennego sądowego.

Z.ai
Article written by AI
Z.ai GLM-4.7-FlashFree
Free AI articles150 of 150
No limit after signing in with Telegram