Ewa Łętowska: Sędziowie mogli tolerować łamanie prawa przez Bogdana Święczkowskiego, albo zacząć działać
Ośmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego zawiesiło prezesa Bogdana Święczkowskiego, odmawiając im orzekania. Los Święczkowskiego teraz zależy od Stanisława Piotrowicza.
Ośmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego podjęło decyzję o zawieszeniu prezesa Bogdana Święczkowskiego, który odmawiał im prawa do orzekania. Prof. Ewa Łętowska, ekspert prawa konstytucyjnego, uznała ich działania za dopuszczalne prawnie, choć nieeleganckie. Los Święczkowskiego teraz zależy od decyzji rzecznika dyscyplinarnego Stanisława Piotrowicza.
Dwa porządki interpretacji
Prof. Łętowska wyjaśnia, że przepisy interpretuje się w dwóch porządkach. Pierwszy to ten, kto ma do tego prawo lub twierdzi, że je ma (ratione imperii), a jego interpretacja ma charakter władczy. Drugi to ludzie bez władzy, ale z wiedzą i autorytetem, którzy mogą wykazać pomyłki w rozumowaniu.
Opinii publicznej często mylą się te dwa porządki. Przyjmuje, że profesor prawa, oceniając w telewizji konkretne rozwiązanie jako sprzeczne z konstytucją, przesądza o jego niezgodności. Nic podobnego nie ma jednak miejsca.
Kontrowersyjne kworum
Sędziowie mieli dwie opcje: tolerować łamanie prawa przez prezesa Święczkowskiego lub podjąć działania. Wybrali drugą opcję. Wątpliwości budzi osiągnięcie kworum 2/3 sędziów. Prof. Łętowska argumentuje, że „ogólna liczba” sędziów nie musi być tożsama z „ustawową” (15), zwłaszcza gdy są wakaty.
Na pewno uprawnionym do udziału nie jest Jarosław Wyrembak, tzw. dubler. Wciąż jednak istnieje problem 2/3 z 14. Prof. Łętowska wskazuje, że można było znaleźć pretekst do dalszego obniżenia kworum w art. 130 ustawy o sądach powszechnych.
Rola Piotrowicza
Na rzecznika dyscyplinarnego w sprawie Święczkowskiego wylosowano Stanisława Piotrowicza. Prof. Łętowska ocenia, że ma on przed sobą wybór: może legitymizować działania sędziów lub nic nie zrobić. Wtedy po miesiącu Święczkowski automatycznie wraca na fotel prezesa.
Sędziowie TK mogą wyznaczyć innego sędziego, ale tylko wtedy, gdy Piotrowicz zadeklaruje, że nie zajmie się sprawą. Jeśli będzie milczał, zgromadzenie nie będzie miało pola manewru.
Budowa autorytetu
Prof. Łętowska przyznaje, że nie wie, czy „gra o trybunał była warta świeczki”, ale ma nadzieję, że sędziowie wezmą się energicznie do pracy i na niej zbudują swój autorytet. Podkreśla, że autorytet przychodzi z czasem i zależy od osobistych starań.
Sędziowie są w trudnej sytuacji, muszą działać wobec ogromnych przeciwności wywołanych przez siły polityczne. Obie strony politycznego sporu profitują z umniejszania autorytetu Trybunału.