Demokraci ruszą ze śledztwami? Na celowniku zięć Trumpa
Demokraci w Kongresie USA zaczęły przygotowywać dochodzenia wobec Jareda Kushnera, zięcia byłego prezydenta Donalda Trumpa, zarzucając mu miliardy dolarów na tajnych rachunkach i ryzyko szantażu ze strony obcych wywiadów.
Demokraci w Kongresie USA zaczęły przygotowywać dochodzenia wobec Jareda Kushnera, zięcia byłego prezydenta Donalda Trumpa, zarzucając mu miliardy dolarów na tajnych rachunkach i ryzyko szantażu ze strony obcych wywiadów.
Kongresmeni żądają natychmiastowego odsunięcia biznesmena od polityki zagranicznej, wskazując na gigantyczny konflikt interesów i bezpośrednie ryzyko szantażu. Kushner nie jest formalnym członkiem administracji, ale pełni kluczową rolę w negocjacjach dotyczących wojen w Ukrainie oraz na Bliskim Wschodzie.
Demokratyczny kongresmen Jamie Raskin wezwał Kushnera do wycofania się z rozmów dotyczących Bliskiego Wschodu i Ukrainy, a także żądał dokumentacji finansowej. Chce ustalić, czy biznesmen otrzymywał pieniądze od zagranicznych podmiotów w czasie, gdy działał jako wysłannik USA.
Raskin pytał również, czy zagraniczne służby wywiadowcze zdobyły materiały, które mogłyby zostać wykorzystane do wywierania presji na Kushnera. – Nie można w żadnym wypadku pełnić funkcji amerykańskiego dyplomaty, skoro co najmniej pięć obcych państw – Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Rosja, a nawet Holandia – zdaje się dysponować obciążającą daną osobę materiałami – oświadczył kongresmen.
Demokrata wskazał także na możliwy konflikt interesów. Kushner kieruje funduszem inwestycyjnym Affinity Partners, który pozyskuje środki z zagranicy, a jednocześnie uczestniczy w rozmowach dotyczących amerykańskiej polityki zagranicznej.
Książka zarzuca Kushnerowi tajne rachunki
Dziennikarz Matthew Cole opisał zarzuty wobec Kushnera w książce „Princes and Thieves”, która ma wkrótce trafić do księgarń. Jak wynika z przedstawionych informacji, autor twierdzi, że zięć Trumpa miał dostęp do miliardów dolarów przechowywanych na niejawnych rachunkach zagranicznych.
Pieniądze miały pochodzić od przywódców państw Bliskiego Wschodu i służyć wpływaniu na politykę zagraniczną USA. W opublikowanym fragmencie książki przez „Vanity Fair” napisano, że w 2017 r. rosyjscy hakerzy mieli włamać się do telefonu Kushnera. Holenderskie służby wywiadowcze miały uzyskać dostęp do urządzenia po zwerbowaniu rosyjskiego szpiega.
Według autora holenderscy agenci mogli obserwować ekran telefonu w czasie, gdy Kushner pełnił funkcję doradcy prezydenta. Z tych informacji wynika również, że agenci mieli widzieć logowanie do rachunku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Na konto to miały trafić setki milionów dolarów z banku w Azerbejdżanie.
Przywódcy Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich mieli ponadto przekazać co najmniej 2 mld dolarów na kilka rachunków powiązanych z Kushnerem. Saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman miał przekazać ok. 1 mld dolarów na co najmniej jedno konto powiązane z Kushnerem. Środki te miały służyć prywatnym interesom biznesmena.
Kushner zaprzecza zarzutom
Kushner i jego prawnicy zaprzeczają wszystkim zarzutom. – Zarzuty wysuwane przez tego autora są kompletnym absurdem i nigdy nie miały miejsca – oświadczył. Dodał, że autor książki „nie przedstawił ani jednego weryfikowalnego dowodu na ich poparcie”.
– Nie przedstawiono żadnych wyciągów bankowych, potwierdzeń przelewów, numerów rachunków, dat transakcji ani żadnych innych możliwych do zweryfikowania informacji, które potwierdzałyby te niezwykle poważne oskarżenia – dodał zięć prezydenta USA.
W rozmowie z CBS News w ubiegłym roku Kushner przekonywał, że jego doświadczenie biznesowe i międzynarodowe kontakty mogą pomagać w pracy dyplomatycznej. – To, co inni nazywają konfliktami interesów, Steve (Witkoff) i ja postrzegamy jako doświadczenie oraz zaufane relacje, które zbudowaliśmy na całym świecie – powiedział.