
Demokraci biorą pod lupę zięcia Trumpa. Pytają o miliardy i tajne konta
Demokraci biorą pod lupę Jareda Kushnera, zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa, pytając o miliardy dolarów i tajne konta bankowe.
Jared Kushner, zięć prezydenta USA i jego wysłannik ds. wojen z Iranem i w Ukrainie, znalazł się „pod lupą” Demokratów. Chodzi o zarzuty dotyczące pieniędzy od bliskowschodnich przywódców, możliwego konfliktu interesów i ryzyka szantażu przez zagraniczny wywiad.
Biały Dom podkreśla, że Kushner prowadzi działania dyplomatyczne na zasadach wolontariatu. Demokraci, po wygranych wyborach do Kongresu, uzyskali większość w komisjach uprawnionych do prowadzenia dochodzeń.
Wezwanie do rezygnacji
Demokratyczny kongresmen Jamie Raskin, który może objąć stanowisko przewodniczącego komisji sprawiedliwości, wezwał Kushnera do zrezygnowania z udziału w negocjacjach dotyczących Bliskiego Wschodu i Ukrainy.
Raskin zażądał od Kushnera udostępnienia dokumentacji finansowej, aby ustalić, czy przyjmował płatności od zagranicznych podmiotów w czasie pełnienia funkcji dyplomatycznych.
Oskarżenia o miliardy
Dziennikarz Matthew Cole w książce „Princes and Thieves” twierdzi, że Kushner miał dostęp do „miliardów dolarów” na niejawnych kontach bankowych za granicą, przekazanych przez przywódców państw Bliskiego Wschodu.
Środki miały być przeznaczone na realizację „nieoficjalnych celów dyplomatycznych”, takich jak wynegocjowanie porozumienia izraelsko-palestyńskiego. Saudyjski następca tronu, książę Mohammed bin Salman, miał wpłacić około 1 mld dolarów na konto powiązane z Kushnerem.
Holenderski wywiad miał uzyskać dostęp do telefonu Kushnera i obserwować, jak loguje się on na konto w ZEA, na które wpłynęły setki milionów dolarów z banku w Azerbejdżanie.
Odrzucenie oskarżeń
Kushner oraz jego prawnicy odrzucają te oskarżenia jako bezpodstawne. Zarzuty wysuwane przez tego autora są kompletnym absurdem i nigdy nie miały miejsca - oświadczył Kushner.
W rozmowie z CBS News Kushner przekonywał, że jego kontakty biznesowe i finansowe stanowią atut w działalności dyplomatycznej. To, co inni nazywają konfliktami interesów, Steve i ja postrzegamy jako doświadczenie oraz zaufane relacje - powiedział.