Tusk ostrzega przed aktami dywersji. Zapytaliśmy Polaków, czy się obawiają. Wyniki sondażu - Zero.pl
53,7 proc. Polaków obawia się aktów dywersji ze strony Rosji na terytorium Polski - wynika z sondażu SW Research dla Zero.pl.
Ponad połowa Polaków obawia się aktów dywersji ze strony Rosji na terytorium Polski - wynika z najnowszego sondażu SW Research przeprowadzonego na zlecenie Zero.pl. Badanie zostało przeprowadzone w dniach 3-4 listopada 2026 roku metodą CAWI na próbie 803 respondentów.
53,7 proc. ankietowanych odpowiedziało „tak” na pytanie, czy obawia się rosyjskiej dywersji. Przeciwnego zdania jest 31,2 proc. badanych, a 15,1 proc. nie ma zdania w tej sprawie. Wyniki badania poznajemy w czasie, gdy polskie służby pozostają w stanie podwyższonej gotowości, a premier Donald Tusk ostrzega przed możliwymi prowokacjami.
Różnice między grupami wiekowymi
Największy odsetek osób obawiających się rosyjskiej dywersji odnotowano wśród respondentów w wieku 50 lat i więcej (58,4 proc.). Podobny wynik uzyskano w grupie wiekowej 25-34 lata (57,6 proc.). Wśród osób w wieku 35-49 lat obawy deklaruje 51,7 proc. badanych.
Wyraźnie inaczej odpowiadają najmłodsi ankietowani. W grupie do 24. roku życia rosyjskiej dywersji obawia się zaledwie 29,5 proc. badanych, a 59,6 proc. deklaruje brak takich obaw.
Różnice widać również w podziale na płeć i wykształcenie. Akty dywersji budzą obawy 55 proc. kobiet oraz 52,4 proc. mężczyzn. Wśród osób z wyższym wykształceniem obawy deklaruje 59,4 proc. badanych, a w grupie z wykształceniem średnim - 50,5 proc.
Ostrzeżenia służb i premiera
Wyniki badania pojawiają się w czasie, gdy polskie służby informują o zwiększonym zagrożeniu prowokacjami na granicy z Rosją. W poniedziałek 2 listopada komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń poinformował o utworzeniu w Komendzie Głównej Policji sztabu operacji specjalnej.
Policja zabezpiecza obwód królewiecki pod kątem ewentualnych wydarzeń, które mogłyby doprowadzić do aktów dywersji
Działania mają charakter prewencyjny i wiążą się z informacjami przekazanymi polskim władzom przez służby wywiadowcze, w tym partnerów zagranicznych. Wśród możliwych scenariuszy wskazywano nawet na naruszenie granicy przez uzbrojone grupy.
Premier Donald Tusk poinformował, że rząd od dłuższego czasu otrzymywał ostrzeżenia od polskich i sojuszniczych służb. Według szefa rządu wskazywały one, że „w pierwszej połowie listopada może dojść do aktów dywersji albo poważniejszych prowokacji” na granicy z Rosją.
Incydent na granicy
Podczas posiedzenia Rady Ministrów 3 listopada Donald Tusk opowiedział o zdarzeniu z nocy z 2 na 3 listopada. Straż Graniczna poinformowała o nietypowej aktywności w rejonie granicy z obwodem królewieckim - funkcjonariusze zauważyli osoby poruszające się z latarkami.
W związku z wcześniejszymi ostrzeżeniami służby uznały sytuację za wymagającą zdecydowanej reakcji i skierowały w ten rejon dodatkowe siły. Premier ocenił, że dzięki mobilizacji służb udało się zapobiec ewentualnej prowokacji.
W działania prewencyjne w północno-wschodniej Polsce zaangażowano żołnierzy jednostki GROM oraz policyjnych kontrterrorystów. Kwestia zagrożeń ze strony Rosji pojawiła się również podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego 3 listopada.