Bunt przeciw AI wpłynął na wybory w USA. Polacy też ruszają z protestami
6 listopada pod Sejmem odbędzie się ogólnopolski protest na rzecz regulacji sektora centrów danych, wzorowany na europejskiej inicjatywie „Stop Dirty Data Centres”.
6 listopada o godz. 16.00 pod Sejmem zorganizowany zostanie ogólnopolski protest na rzecz regulacji sektora centrów danych w Polsce. Inicjatywa ta jest częścią serii ogólnoeuropejskich manifestacji, które pod hasłem „Stop Dirty Data Centres” odbędą się w piątek i sobotę w wielu miastach na kontynencie.
Protest ma jednoczyć lokalne społeczności w walce z coraz liczniejszymi inwestycjami w potężne serwerownie. Przykład zza oceanu pokazuje, że tego ruchu politycy nie mogą marginalizować, gdyż już wpłynął na wyniki wyborów w USA.
Koszty lokalne, zyski globalne
Przedstawiciele „Stop Dirty Data Centres” zaznaczają, że będą korzystać z demokratycznych praw do gromadzenia się i protestowania, aby pociągnąć wybranych urzędników do odpowiedzialności. Domagają się natychmiastowego moratorium na duże centra danych w Europie.
Koszty tego rozwoju nie mogą być lokalne, a zyski globalne
W Polsce składane są petycje w sprawie blokowania takich inwestycji. Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów (SAS) podkreśla, że nie chodzi o powstrzymanie rozwoju technologicznego Polski, ale o ustanowienie regulacji, które zniosą przyczyny protestów społecznych.
Ameryka przeciwna AI
Fala protestów rozlewa się po Stanach Zjednoczonych. Tylko 20 października w ponad 50 lokalizacjach tysiące ludzi manifestowało, domagając się zamrożenia rozwoju AI. Dwa tygodnie później ten sam ruch pokazał swoją siłę polityczną w głosowaniu w wyborach połówkowych do Kongresu.
Wygrali kandydaci wspierani przez przeciwników AI: Abdul El-Sayed i Will Lawrence (Michigan), czy Melat Kiros i Manny Rutinel (Kolorado). Sondaż exit poll NBC pokazał, że dla 56 proc. Amerykanów kwestia AI i centrów danych była kluczowa przy wyborach do Kongresu.
Wybory były trzęsieniem ziemi dla polityki AI i odpowiedzialności Big Techów
Wojna z „lokalnymi złoczyńcami”
Mnożące się centra danych przyciągają coraz więcej uwagi i wpływają na politykę. W USA już ponad 40 miast wprowadziło moratoria lub całkowite zakazy budowy takich obiektów. OpenAI rozważa budowę obiektu o wartości 500 mld dol. w Ohio, ale lokalne władze uchwaliły zakaz budowy centrów danych.
W innych stanach kandydaci, którzy zdobyli mandaty, także sprzeciwiali się szybkiej rozbudowie obiektów typu data center. Powstał też projekt ustawy zakładający ogólnokrajowe moratorium na budowę nowych centrów, oraz tzw. GRID Savings Act, mający zapobiegać przerzucaniu kosztów infrastruktury sieciowej na społeczności.