Roman Szuchewycz i rzeź Polaków. Co mówią dokumenty?
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej o ogłoszeniu 2027 rokiem Romana Szuchewycza wywołała kryzys w relacjach polsko-ukraińskich.
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej z 20 października 2026 r. o ogłoszeniu 2027 r. rokiem Romana Szuchewycza, Ukraińskiej Powstańczej Armii i Ołeha Olżycza, musiała wywołać kryzys. W Warszawie uznano ją za policzek wymierzony pamięci ofiar. W Kijowie – za polityczny problem w chwili, gdy Ukraina prowadzi wyniszczającą wojnę z Rosją i potrzebuje Polski jako sojusznika.
Sama uchwała była decyzją regionalnego samorządu, nie zaś parlamentu czy rządu Ukrainy. Lwowska Rada Obwodowa jest odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego. Pomysłodawca upamiętnienia UPA i jej dowódcy, Swiatosław Szeremeta, tłumaczył ukraińskim mediom, że nie rozumie gwałtownej reakcji Warszawy: podobne decyzje podejmowano wcześniej, a Szuchewycz i UPA są dla niego ikonami ukraińskiego ruchu narodowowyzwoleńczego.
Reakcje na uchwałę
Nie była to jednak inicjatywa marginalna: za uhonorowaniem Szuchewycza głosowało 52 z 55 obecnych radnych; nikt nie był przeciw. Polska odpowiedziała ostro. Na wniosek Radosława Sikorskiego Szeremeta został wpisany do rejestru osób niepożądanych z pięcioletnim zakazem wjazdu do strefy Schengen, a szef MSZ nazwał Szuchewycza dowódcą, który „wydawał rozkazy wysiedlania i mordowania Polaków”.
Spór szybko nabrał osobistego tonu: Sikorski opublikował zdjęcie Szeremety z uroczystości ponownego pochówku żołnierzy dywizji SS-Galizien w 2013 r.; radny potwierdzał obecność, lecz też zaprzeczał, że sam uczestniczył w rekonstrukcji.
Odpowiedzialność Szuchewycza za rzeź wołyńską „nie podlega żadnej debacie”.
Dowody na odpowiedzialność
Najłatwiej byłoby znaleźć jedną kartkę papieru. Rozkaz podpisany przez Romana Szuchewycza: wymordować Polaków na Wołyniu. Takiego dokumentu dotąd nie odnaleziono. Ważniejsza jest chronologia. Pierwsze masowe mordy na Wołyniu rozpoczęły się zimą 1943 r., wiosną gwałtownie przybrały na sile, a latem stały się szeroko zakrojoną operacją przeciw polskim społecznościom.
Grzegorz Motyka, rekonstruując proces podejmowania decyzji, wskazuje przede wszystkim na Dmytra „Kłyma Sawura” Klaczkiwskiego, kierującego wołyńskimi strukturami OUN-B i UPA. To jego nazwisko pojawia się w najważniejszych świadectwach dotyczących przejścia od polityki wypierania ludności polskiej do jej fizycznej eksterminacji.
Mychajło Stepaniak, członek ścisłego kierownictwa OUN-B, po aresztowaniu przez Sowietów opisywał w sierpniu 1944 r. III Konferencję OUN z lutego 1943 r. Według jego zeznania Szuchewycz należał do ludzi forsujących odejście od wcześniejszego kursu i przejście do walki zbrojnej, prowadzonej na Wołyniu przeciw partyzantce sowieckiej i Polakom.
Znacznie bardziej obciążający jest kolejny fragment relacji Stepaniaka. W dniach 21–25 sierpnia 1943 r. obradował III Nadzwyczajny Wielki Zjazd OUN. Po lipcowej fali napadów całe polskie społeczności znikały z mapy. Stepaniak twierdził, że wraz z Mykołą Łebediem krytykował Klaczkiwskiego, uważając, iż UPA skompromitowała się „bandyckimi działaniami przeciwko ludności polskiej”. Większość kierownictwa miała jednak stanąć po stronie „Kłyma Sawura”, a Szuchewycz bronić go szczególnie energicznie.
Dowody z Galicji
Jesienią 1943 r. Szuchewycz objął naczelne dowództwo UPA, a w następnym roku ciężar antypolskiej akcji przesunął się do Galicji Wschodniej. Stamtąd pochodzi materiał szczególnie istotny, bo niezależny od polskich i sowieckich źródeł. W szóstym tomie „Litopysu UPA”, wydanym w Toronto przez środowiska ukraińskiej emigracji, opublikowano tajny raport dowództwa niemieckiej Grupy Armii „Północna Ukraina” z 18 maja 1944 r.