Bp Marian Buczek o Wołyniu: Trzeba przestać mówić „jeszcze nie czas”. Ten czas już minął
Biskup Marian Buczek ujawnił, że uchodźcy ze wschodniej Ukrainy dopiero po przyjeździe do Polski dowiadywali się o zbrodni wołyńskiej z 1943 roku.
Biskup Marian Buczek, który ponad dwie dekady swojego życia poświęcił Kościołowi na Ukrainie, ujawnił, że uchodźcy ze wschodniej Ukrainy dopiero po przyjeździe do Polski dowiadywali się o zbrodni wołyńskiej z 1943 roku. Dla wielu Polaków jest to trudne do zrozumienia, ponieważ Wołyń jest częścią pamięci rodzinnej i narodowej.
Dwóch dekad na Ukrainie
Biskup Marian Buczek urodził się 14 marca 1953 r. w Cieszanowie na Podkarpaciu. Na początku lat 90. rozpoczął pracę we Lwowie, będąc jednym z najbliższych współpracowników kard. Mariana Jaworskiego. Przez 16 lat pracował odbudowując tamtejszy Kościół. W 2002 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji lwowskiej.
W 2007 r. Benedykt XVI skierował go do diecezji charkowsko-zaporoskiej, gdzie został ordynariuszem w 2009 r. To zupełnie inna rzeczywistość niż zachodnia Ukrainia - olbrzymie odległości, niewielkie wspólnoty katolickie, silna obecność prawosławia. W samym Charkowie katolicy modlili się w różnych językach.
Wojna i interesy
Biskup ocenia, że wojna rosyjsko-ukraińska trwa tak długo, ponieważ wokół niej narosło wiele politycznych oraz gospodarczych interesów. Oficjalnie każdy chce pokoju, ale kiedy zaczyna się patrzeć na interesy poszczególnych państw, polityków czy grup gospodarczych, obraz nie jest już prosty.
Cyryl i Ewangelia
Biskup krytykuje postawę patriarchy moskiewskiego Cyryla, którą uważa za sprzeczną z Ewangelią. Jego zdaniem, gdy duchowny zaczyna mówić językiem usprawadlającym zabijanie, podbój czy przemoc, chrześcijanin ma obowiązek zapytać, czy iść za nim, czy za Chrystusem.
Buczek używa wobec patriarchy określenia „towarzysz Cyryl”, podkreślając, że lojalność wobec zwierzchnika staje się ważniejsza niż sumienie. Ocenia to jako zachowanie antyludzkie, antypolskie, antychrześcijańskie i antychrystusowe.
Wołyń paradoksem historii
Według biskupa, paradoksem historii jest fakt, że potomkowie ofiar zbrodni wołyńskiej przyjmują uchodźców ze wschodniej Ukrainy, którzy często nie mieli pojęcia o tych wydarzeniach. Dla nich Wołyń nie był częścią pamięci rodzinnej ani szkolnej edukacji.
W sowieckiej narracji historii dla takiej pamięci nie było miejsca. Dopiero w Polsce, uciekając przed wojną, uchodźcy zaczynają słuchać i dowiadywać się o tragedii, która wydarzyła się w 1943 roku. To zderzenie dwóch różnych doświadczeń historycznych.