
Strajk generalny we Francji. "Widać wyraźne próby eskalacji sytuacji" - Gazeta
5 listopada we Francji rozpocznie się strajk generalny, do którego dołączą tysiące protestujących.
W czwartek (5.11) na ulice francuskich miast wyjdą tysiące ludzi, część z nich w ramach strajku generalnego ogłoszonego przez pięć głównych związków zawodowych. Protestujący sprzeciwiają się redukcji budżetu, która według związków pogłębi ubóstwo i ograniczy wydatki na zabezpieczenia społeczne.
Solidarność z protestami studentów
Strajkujący połączą się z innymi demonstrującymi, sprzeciwiającymi się rosnącym kosztom życia czy spadającej jakości usług publicznych i edukacyjnych. Protest ma wyraźnie wyrażać solidarność z ruchem studenckim, a na demonstracjach mogą pojawić się również sympatycy „żółtych kamizelek”.
To musi być wielki dzień wspólnej mobilizacji
Bezpieczeństwo na ulicach
Rząd wysyła na ulice ponad 70 tysięcy funkcjonariuszy policji, by zapewnić bezpieczeństwo podczas demonstracji. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez ostrzega przed „wyraźnymi próbami eskalacji” sytuacji.
W środę prezydent Macron zwołał kryzysowe spotkanie dotyczące nadchodzących demonstracji. Szacunki wskazują, że w czwartkowych protestach może wziąć udział od 500 tysięcy do 700 tysięcy osób.
Jesteśmy niezwykle czujni, ponieważ nie możemy pozwolić na powtórkę z 17 października
Obawy przed przemocą
Protestujący obawiają się nadużyć ze strony policji. Irma de Banville, 19-letnia studentka z Paryża, przyznała, że wiele osób boi się przemocy i dlatego nie chce brać udziału w demonstracjach.
Paryski sąd zatwierdził alternatywną trasę protestu między placem Republiki a placem Narodu, propozycję wcześniej kwestionowaną przez organizatorów. Rząd próbuje uniknąć powtórki z zamieszków z 17 października, które zaskoczyły władze.