
Ruch Polski uruchomił akcję Kremla. Padły słowa o szykowaniu się do wojny
Polska wzmocniła ochronę granicy z obwodem królewieckim po doniesieniach o budowie rosyjskiego systemu radarowego. Rosyjska propaganda wykorzystuje tę sytuację do ataku na polskie służby.
Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń poinformował, że trwa specjalna operacja przy granicy z obwodem królewieckim. Policja zabezpiecza granicę pod kątem ewentualnych wydarzeń, które mogłyby doprowadzić do aktów dywersji. Działania mają charakter prewencyjny i obejmują współpracę ze służbami specjalnymi, wojskiem i strażą graniczną.
Informacje o zagrożeniu pochodzą od służb zewnętrznych. Dodatkowe siły zostały skierowane do województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Wcześniej media, w tym niemieckie „Tagesspiegel” czy „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, informowały, że w obwodzie królewieckim, zaledwie 30 km od granicy z Polską, powstaje ogromny rosyjski system radarowy zdolny do kontrolowania znacznych obszarów Europy.
W ocenie fińsko-polskiego systemu obserwacyjnego „Iceye” budowa systemu OTH w tym miejscu jest dowodem na to, że Rosja przekształca Królewiec w „ośrodek wojny elektronicznej”. Na podobny krok co Polska zdecydowała się już wcześniej Litwa, która zaangażowała wojsko do ochrony granicy z obwodem królewieckim.
Rosyjskie narracje
Decyzja polskich służb o wzmocnieniu ochrony granicy spotkała się ze zdecydowaną reakcją rosyjskiej propagandy. Przekazy prokremlowskich ośrodków medialnych prześledził zespół Disinfo Digest - projekt Fundacji INFO OPS Polska zajmujący się badaniami nad manipulowaniem polskiego środowiska informacyjnego przez obce podmioty propagandowe.
Rosyjska propaganda wykorzystuje dwie pozornie sprzeczne narracje: z jednej strony ośmiesza polskie służby, przedstawiając ich działania jako przejaw paniki i nieuzasadnionego strachu, z drugiej kreuje obraz Polski jako państwa przygotowującego prowokację militarną przeciwko Rosji - przekazano.
Obie narracje mają służyć podobnym celom: podważaniu zaufania do instytucji bezpieczeństwa państwa, wzmacnianiu niepewności społecznej oraz przedstawianiu działań obronnych Polski i NATO jako źródła eskalacji.
Prowokacja militarna
Disinfo Digest już na początku listopada alarmował, że „rosyjska propaganda oskarża Polskę o przygotowania do wojny z Rosją”. Analiza dotyczyła przekazu opracowanego przez Aleksandra Koca - rosyjskiego dziennikarza i propagandystę gazety „Komsomolskaja Prawda”.
Koc, wykorzystując informacje o działaniach policji, straży granicznej i wojska, przedstawił akcję przy granicy jako „część rzekomego planu militarnego wymierzonego w obwód królewiecki”. Rosyjski przekaz przedstawia przesmyk suwalski - stanowiący granicę Polski z Litwą - jako obszar przyszłej konfrontacji zbrojnej, do której doprowadzić ma polityka Warszawy i NATO.
3 listopada rosyjskie media podjęły temat nocnej aktywności niezidentyfikowanych osób z latarkami w rejonie granicy z obwodem królewieckim. Wypowiedź premiera Donalda Tuska, odnosząca się do tego zdarzenia i możliwości prowokacji, posłużyła do przedstawienia polskich władz jako przestraszonych sytuacją, która w rosyjskich publikacjach wyglądała na błahą. Portal NEWS.ru zatytułował swój materiał „Polska przestraszyła się ludzi z latarkami”.
„Istota manipulacji polegała na zatarciu chronologii wydarzeń” - podkreśla Disinfo Digest. Analitycy wskazują, że rosyjskie media pomijają istotną cechę działań prewencyjnych - ich zadaniem jest reagowanie na rozpoznane ryzyko zanim dojdzie do ataku lub sabotażu.