
Najlepsza sesja Toyoty od 39 lat. Japoński kolos rozpoczyna marsz w stronę robotyki
Akcie japońskiego koncernu Toyoty wzrosły w czwartek o 17 proc., notując największy dzienny skok od 39 lat, po podniesieniu prognozy zysku operacyjnego.
Japoński gigant motoryzacyjny podniósł całoroczną prognozę zysku operacyjnego o 15 proc., korzystając z silnego popytu na modele hybrydowe oraz ogłaszając rekordowe zwroty dla akcjonariuszy. W reakcji na wyniki akcje Toyoty w Tokio podrożały w czwartek nawet o 17 proc., notując największy dzienny skok od 39 lat.
Czwartkowy rajd notowań zredukował narastające od miesięcy obawy inwestorów o spowolnienie popytu w Chinach, perspektywę ceł w Stanach Zjednoczonych czy zawirowania geopolityczne na Bliskim Wschodzie.
Konsekwentna redukcja kosztów pomogła w dużej mierze zamortyzować presję ze strony rosnących cen surowców.
Nastroje na parkiecie wspierał również rynkowy optymizm dotyczący potencjalnego złagodzenia amerykańskiej presji celnej po ostatnich wyborach środka kadencji w USA.
Rekordowe transfery dla akcjonariuszy
Motor giełdowych wzrostów okazała się bezprecedensowa deklaracja dotycząca polityki kapitałowej. Zarząd Toyoty zdecydował o rozszerzeniu bieżącego programu skupu akcji własnych do poziomu 1,3 bln jenów.
W horyzoncie najbliższych pięciu lat koncern zamierza przeznaczyć na transfery do akcjonariuszy łącznie aż 14 bln jenów - około 89 mld dolarów (ponad 350 mld zł).
Gotowość do odsprzedaży posiadanych pakietów akcji w ramach skupu wyraziły czołowe instytucje ubezpieczeniowe w kraju, w tym Mitsui Sumitomo Insurance, Aioi Nissay Dowa, Tokio Marine & Nichido Fire oraz Sompo Japan Insurance.
Chiński impas i elektryczna odpowiedź
Pomimo bardzo dobrej rentowności Toyota musiała skorygować roczny cel sprzedaży całej grupy z 11,18 mln do 10,99 mln pojazdów. Rewizja wynika z rosnącej presji na rynku chińskim, gdzie zagraniczne marki tracą udziały na rzecz dynamicznie rosnących graczy lokalnych, z koncernem BYD na czele.
Perspektywy dla tamtejszego sektora pozostają trudne. Chińskie Stowarzyszenie Samochodów Osobowych prognozuje spadek całkowitej sprzedaży w branży o 22 proc. w tym roku i symboliczne odbicie o zaledwie 2 proc. w 2027 roku.
Odpowiedzią japońskiego koncernu ma być ofensywa produktowa oraz nowa infrastruktura. Toyota przygotowuje się do premiery kolejnej generacji bestsellerowej Corolli, nie wykluczając przy tym wprowadzenia wariantu w pełni elektrycznego.
Równolegle w Szanghaju powstaje nowa fabryka, która pod koniec 2027 roku rozpocznie wytwarzanie modeli elektrycznych pod marką Lexus. Dyrektor finansowy Yoichi Miyazaki zapowiedział, że celem nowego zakładu będzie radykalne skrócenie cyklu rozwojowego nowych aut do zaledwie 18 miesięcy.
Nowy front technologiczny
Publikacji raportu finansowego towarzyszyła zapowiedź istotnych zmian organizacyjnych. Najważniejszą z nich jest powołanie wyspecjalizowanego działu robotyki, który skonsoliduje dotychczasowe, rozproszone projekty technologiczne koncernu pod jednym szyldem.
Na czele nowej jednostki stanie dyrektor ds. produkcji Takefumi Shiga. Zadaniem departamentu będzie przyspieszenie komercjalizacji technologii oraz sprawne wdrażanie zaawansowanych maszyn bezpośrednio na liniach produkcyjnych i w obszarze logistyki.
Toyota dołącza tym samym do wyścigu gigantów motoryzacyjnych, którzy dążą do wykorzystania inżynierii know-how w segmencie robotyki przemysłowej oraz humanoidalnej. Podobny kierunek obrał już południowokoreański Hyundai, rozwijający przejętą spółkę Boston Dynamics, a także chiński BYD.
Dla Toyoty inwestycja w robotykę stanowi nie tylko odpowiedź na wyzwania demograficzne i niedobory kadrowe w japońskim przemyśle, ale także otwarcie drogi do zupełnie nowego segmentu przychodów technologicznych, niezależnego od koniunktury na rynku samochodowym.
