Premier zastawił pułapkę na Karola Nawrockiego. W PiS obawy - Newsweek
Premier Donald Tusk zaprosił prezydenta Karola Nawrockiego na rozmowę w cztery oczy, co wywołuje obawy w obozie PiS.
Premier Donald Tusk zaprosił prezydenta Karola Nawrockiego na rozmowę w cztery oczy, co wywołuje obawy w obozie PiS. Z ofertą spotkania wyszedł właśnie Tusk, podczas gdy Nawrocki wolał publicznie atakować szefa rządu przed Radą Bezpieczeństwa Narodowego.
Taka dyskretna rozmowa służy premierowi, bo pokazuje, że to on wyciąga rękę. Podkopuje też narrację prezydenta, że w Trybunale Konstytucyjnym rząd dokonał zamachu stanu. Politycy PiS są uczuleni na to, że Tusk może godzinami miło rozmawiać z prezydentem, a zaraz potem ostro go atakować.
Dyskretne spotkanie bez świadków i kamer pozwala obozowi premiera na kreowanie w mediach własnej wersji tego, co się wydarzyło. W obozie prawicy pojawiają się głosy, że takie spotkanie może być odebrane jako przejaw zmiękczenia prezydenta.
Zamknięte drzwi
Na sprytne zaproszenie do dyskretnej rozmowy prezydentowi nie wypadało odpowiadać „nie”, zwłaszcza że w kampanii wyborczej i już jako prezydent Nawrocki przekonywał, że pałac zawsze będzie otwarty na rozmowy.
Dyskretna rozmowa face to face jest delikatniejsza. W cztery oczy jest milej. Mogą rozmawiać jak koledzy
Deeskalacja napięcia
Premier umiejętnie rozgrywa sprawę przyszłego spotkania na szczycie. Informacja o zaproszeniu była główną informacją, która wypłynęła z Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Pałac potwierdził gotowość do rozmowy.
Sędziowie wybrani przez obóz rządowy weszli do budynku Trybunału. Anna Korwin-Piotrowska uznała, że pełni obowiązki prezesa TK i zwołała Zgromadzenie Ogólne sędziów. Osiem „nowych” sędziów uznało, że stanowi kworum i przyjęło budżet Trybunału.
Tusk chciałby już po przejęciu kontroli nad TK deeskalować napięcie, aby przejść do porządku dziennego nad faktem, że to sędziowie z nominacji obozu rządowego mają nad nim władzę.