
Zełenski o ataku Rosji na Komyszuwache: Reakcja świata jest bardzo niewielka - Gazeta
Rosyjskie bombardowanie w Komyszuwachu w obwodzie zaporoskim spowodowało śmierć 40 osób, w tym dzieci, które czekały na pomoc humanitarną.
Trwa przeszukiwanie gruzów po poniedziałkowym ataku na miejscowość Komyszuwacha w obwodzie zaporoskim. Jak informował prezydent Wołodymyr Zełenski, od rana miejscowość była „wielokrotnie bombardowana z powietrza”.
Uderzenia spadły na szkołę wykorzystywaną do celów humanitarnych, gdzie wydawano pomoc dla ludności. Po pierwszym zrzucie bomb nastąpił kolejny atak z użyciem dziewięciu ładunków, wymierzony bezpośrednio w schron, w którym ukrywali się ludzie.
Rosyjski atak
Z początkowych doniesień wynikało, że zginęło 18 osób. W środę prezydent Ukrainy przekazał, że potwierdzono śmierć 40 osób. Niestety, niektórych ciał nie udało się jeszcze zidentyfikować. Pod gruzami może wciąż znajdować się ponad 30 osób - poinformował Zełenski.
Zło zawsze posuwa się dalej, jeśli pozostaje bezkarne. Liczymy na reakcję - Ukraina właśnie teraz potrzebuje wsparcia w zakresie obrony powietrznej.
Prawo humanitarne
Misja obserwacyjna ONZ ds. praw człowieka na Ukrainie wskazała, że atak miał miejsce rano, gdy ludność cywilna zebrała się, aby otrzymać pomoc humanitarną. Władze lokalne ogłosiły dystrybucję pomocy dzień wcześniej w mediach społecznościowych.
Albo rosyjskie siły zbrojne wiedziały o trwającej dystrybucji pomocy humanitarnej, albo nie podjęły nawet najbardziej podstawowych kroków, aby dowiedzieć się, co dzieje się w wiosce. W obu przypadkach atak ten wydaje się naruszać najbardziej fundamentalne zasady międzynarodowego prawa humanitarnego - komentowała szefowa misji Danielle Bell.
W komunikacie ONZ zaznaczono, że bomby szybujące w tym roku zabiły w Ukrainie co najmniej 478 cywilów i zraniły 2667. Rosyjskie siły zbrojne rozpoczęły używanie tej broni w 2023 roku również na terenach zaludnionych.