RPP nie zmieniła stóp procentowych. Bez niespodzianki
Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych podczas ostatniego posiedzenia, co zgodnie z prognozami oczekiwały większość analityków. Decyzja ta nastąpiła mimo pozytywnego zaskoczenia związanego z niską inflacją bazową.
Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian była spodziewana przez większość analityków. Wszystkie 19 ankietowanych zespołów makroekonomicznych nie przewidywały innego ruchu niż utrzymanie obecnych stawek.
Decyzja ta została podjęta po szybkim szacunku inflacji za październik, który wyniósł 3,5 proc. r/r. Wartość ta okazała się niższa od średniej prognoz, która wynosiła 3,7 proc.
Jak wyjaśnia główna ekonomistka Alior Banku, pozytywne zaskoczenie daje Radzie więcej czasu przed ewentualną podwyżką stóp procentowych. Sugeruje to również, że wysokie koszty energii nie przekładają się jeszcze na pozostałe ceny tak silnie, jak wcześniej zakładano.
Podczas ostatnich miesięcy przedstawiciele RPP, w tym prezes Adam Glapiński, mówili, że gremium najpewniej poczeka z podwyżką, aż zobaczy „rozlewanie się” impulsu inflacyjnego po gospodarce. Na razie dane takiego sygnału do działania nie dają.
Wysokie ceny energii i żywności
Mimo utrzymania stóp procentowych, analitycy alarmują, że inflacja w najbliższych miesiącach może wzrosnąć. Wiele zależy od przyjętych założeń, a ryzyka są obecne z obu stron.
Z jednej strony, program CPN zaplanowano na razie do końca roku i nie wiadomo, czy zostanie przedłużony. Rynkowe kontrakty na prąd czy gaz są wyraźnie wyższe niż jeszcze latem, co rodzi ryzyko podwyżki taryf od stycznia.
Można rozsądnie zakładać, że ceny regulowane energii elektrycznej i gazu powinny wzrosnąć o 10 proc.
Z drugiej strony, z rządu dochodzą głosy o planowanych działaniach osłonowych, a na spółki energetyczne może zostać nałożona dodatkowa presja polityczna, aby wnioski taryfowe nie zakładały istotnych podwyżek.
Te czynniki regulacyjne to jednak tylko część ryzyk, a nie kluczowych dla RPP. Większym ryzykiem byłoby stopniowe przenoszenie drogiej energii na ceny innych towarów i usług.
Inflację w przyszłym roku podbijać będą również mocno ceny żywności. Tylko ta kategoria da 1,5 pkt. proc. zmiany na całym wskaźniku inflacji pomiędzy latem tego roku a jesienią 2027 r.
Perspektywy podwyżek stóp w 2027 r.
O ile RPP najpewniej nie podniesie stóp procentowych również w grudniu, to podwyżek w 2027 r. nie można wykluczyć. Szanse na to, biorąc pod uwagę wysokie ceny surowców, pozostają wysokie.
Analitycy banku Citi Handlowy, uwzględniając ścieżkę inflacyjną, widzą pole do podwyżek stóp procentowych na początku 2027 r., a ich skala mogłaby wynieść 50-75 pb w całym roku.
Eksperci ING Banku Śląskiego oczekują podwyżek – dwóch po 25 pb każda – w pierwszym kwartale 2027 r. Zakładają, że wydłużający się okres kryzysu energetycznego, rosnące ryzyko szerszego rozlewania się presji cenowej oraz zacieśnienie polityki pieniężnej przez główne banki centralne spowodują, że NBP także będzie zmuszony zasygnalizować gotowość do walki z zagrożeniami inflacyjnymi.
Kontrakty terminowe na przyszłą stopę zakładają, że za rok koszt pieniądza w Polsce będzie wyższy o około 75 punktów bazowych. Po lepszym od prognoz szybkim szacunku inflacji za październik, z rynkowych oczekiwań „wyparowała” jeszcze jedna podwyżka o 25 pb.
Różnica między stopami procentowymi w Polsce i strefie euro maleje, a EBC podniósł już w tym roku stopy procentowe dwukrotnie po 25 pb, w grudniu dokona najpewniej trzeciej podwyżki. To jeden z czynników osłabiających złotego.
Z drugiej strony, choćby ekonomiści PKO BP sugerują, że Rada Polityki Pieniężnej może w ogóle nie podnieść stóp procentowych w tym ani przyszłym roku. To scenariusz bazowy tego banku.
RPP może się powstrzymać od podwyżek, jeśli nowa projekcja będzie zgodna z ich prognozą, zakładającą szczyt inflacji w pierwszym kwartale 2027 r. „nieznacznie powyżej 4 proc. r/r”, a następnie spadek, docelowo poniżej 3 proc. r/r w czwartym kwartale przyszłego roku.
Przetasowanie w Radzie Polityki Pieniężnej
Zakończone posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej było ostatnim dla dwóch członków: Ludwika Koteckiego i Przemysława Litwiniuka. Obejmą oni funkcje w zarządzie Narodowego Banku Polskiego.
Ich następców w RPP wkrótce powinien wybrać Senat. Z RPP niebawem zniknie też Marcin Zarzecki, który stanowisko członka zarządu NBP obejmie z początkiem stycznia 2027 r. Jego wakat w RPP zapełni nominat prezydenta Nawrockiego.
Z jednej strony, RPP czeka spore przetasowanie. Z drugiej: Rada to dziesięć osób (dziewięcioro członków plus prezes NBP jako przewodniczący), a więc wymiana trojga jest zbyt mała, aby doszło do istotnej zmiany kierunku Rady.
Organ w ostatnich latach był niemalże jednomyślny na poziomie głosowań ws. stóp procentowych. Zgodnie z niedawnym badaniem PAP, Ludwik Kotecki i Marcin Zarzecki byli oceniani przez rynek jako jedni z bardziej jastrzębich członków RPP, a Litwiniuk znajdował się mniej więcej w połowie stawki.
Rynek czeka też na czwartkową konferencję prezesa NBP Adama Glapińskiego. Z wydźwięku jego słów będzie można wywnioskować nastawienie Rady co do dalszych ruchów.