Azjatycki kraj zrywa z Rosją i chce wstąpić do UE. Wniosek możliwy już w 2027 r.
Premier Armenii Nikol Paszynian zapowiedział, że formalne złożenie wniosku o członkostwo w Unii Europejskiej jest możliwe w 2027 lub 2028 roku, co oznacza strategiczny zwrot w polityce zagranicznej tego kraju.
Rząd w Erywaniu rozpoczął proces niezbędny do złożenia formalnego wniosku o członkostwo w UE. Decyzja ta ma należeć do obywateli Armenii i zainspirowała się sukcesem Gruzji w dążeniu do integracji z Brukselą.
Premier Paszynian podkreślił, że integracja z Unią Europejską stanowi kontynuację reform demokratycznych rozpoczętych po aksamitnej rewolucji z 2018 roku. Dla jego rządu jest to kluczowy moment przełamywania przekonania, że Armenia nie ma innej drogi niż pozostawanie w strefie wpływów Moskwy.
Armenia prowadzi już dialog z Komisją Europejską na temat liberalizacji ruchu wizowego, którego zakończenie planowane jest najpóźniej na 2029 r. Wejście do UE wymaga jednak opuszczenia Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.
Odpowiedź na groźby Moskwy
„Naszym celem jest wejście na wyższy poziom i rozwijanie naszej niezależności. To jest uprawniony cel. Nikt nie powinien sprowadzać aspiracji Armenii do dążenia do większej niezależności i budowania bardziej zintegrowanego państwa”
W odpowiedzi na deklaracje władz w Erywaniu ze strony Moskwy padły groźby odwetu, w tym m.in. szantaż energetyczny oraz ostrzeżenia ze strony Dmitrija Miedwiediewa, że Armenia może stać się „następną Ukrainą". Premier kategorycznie odrzucił tę retorykę.