Spór o ośmiu sędziów. Profesor Romanowski: postanowiłem zajrzeć do ustawy i sprawdzić
W Trybunale Konstytucyjnym trwa debata o wymaganej liczbie sędziów do osiągnięcia kworum. Profesor Michał Romanowski z UW wyjaśnia, że ustawodawca zakładał zmienną liczbę sędziów.
We wtorek odbyło się Zgromadzenie Ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zwołane przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską. W trakcie przyjęto plan budżetowy na 2027 rok i wylosowano składy do postępowań dyscyplinarnych wobec Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.
Profesor Michał Romanowski z Uniwersytetu Warszawskiego, pytany w programie Kropka nad i w TVN24, ocenił, że „jesteśmy w miejscu, gdzie Trybunał Konstytucyjny rozpoczyna swoje działanie, więc to jest pozytywne wydarzenie”.
Spór o liczbę sędziów
Romanowski skrytykował opinię, że kworum wynosi dziesięć sędziów. - Dziesiątka była przed uchwaleniem ustaw w 2016 roku, ale ta dziesiątka zniknęła z ustaw i pojawił się iloczyn, gdzie po jednej stronie jest ułamek 2/3, a po drugiej jest „X” - wyjaśnił.
Profesor wskazał, że w związku z tym „trudno jest przyjąć, że zamysł ustawodawcy polegał na tym, aby sprawdzać, czy potrafimy 2/3 razy 15 przemnożyć”. Tłumaczył, że ustawodawca zakładał, że liczba sędziów może być zmienna.
Jeżeli mamy formułę, która kworum ustala poprzez odniesienie ułamka do jakiejś liczby, to znaczy, że ustawodawca zakłada, że liczba, przez którą się mnoży, może być zmienna. I tak było w tym wypadku
Krytyka Matczaka
Profesor Marcin Matczak krytykował sposób ustalenia kworum, twierdząc, że „obniżenie progu kworum na skutek zawieszenia prezesa i wiceprezesa otwiera puszkę Pandory”. Argumentował, że „wystarczy, że prezes zawiesi 10 sędziów i będzie mógł na Zgromadzeniu podejmować decyzję w trzy osoby”.
Romanowski odparł, że to jest argument z zakresu, że Sejm, który ma wybrać 15 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, może wybrać pięcioletnie dziecko albo przysłowiowego konia. Przyznał, że „z prawem jest tak, że ludzie zawsze mogą doprowadzić pewne rzeczy do absurdu”, ale zaznaczył, że zawieszenie jest na krótki czas, bo na okres 30 dni.
Ostatecznie profesor Romanowski stwierdził, że „nie jest przekonany siłą argumentów profesora Matczaka”, zwracając uwagę na wcześniejsze błędy w jego komentarzach.