Trump reaguje na klęskę partii. Już znalazł wymówkę
W nocnych wyborach w USA Demokraci przejęli kontrolę nad Izbą Reprezentantów, zdobywając siedem nowych mandatów. Donald Trump od razu znalazł wytłumaczenie porażki swojej partii.
Noc wyborcza w Stanach Zjednoczonych przyniosła potężne trzęsienie ziemi na Kapitolu. Według prognoz i spływających wyników Partia Demokratyczna definitywnie odbiła Izbę Reprezentantów i walczy o przejęcie Senatu, zdobywając mandaty w uchodzących dotąd za żelazne bastiony republikanów.
W swoim charakterystycznym stylu do bolesnej porażki obozu władzy odniósł się już Donald Trump, zrzucając winę na brak swojego nazwiska na kartach do głosowania.
Nie byłem na karcie do głosowania, a gdybym był, wygralibyśmy Z PRZYTŁACZAJĄCĄ PRZEWAGĄ!
Sukces opozycji
Spływające z całego kraju dane wskazują na spektakularny sukces opozycji. Z najnowszego zestawienia telewizji NBC wynika, że kandydaci demokratów odebrali republikanom już siedem mandatów – czyli o cztery więcej, niż było konieczne do zagwarantowania sobie bezwzględnej większości.
Stacja prognozuje, że ostateczny układ sił w niższej izbie Kongresu może ukształtować się na poziomie 248 do 187 na korzyść demokratów. Oznaczałoby to powiększenie ich stanu posiadania aż o 34 fotele i całkowity paraliż legislacyjny dla prezydenckiej agendy.
Porażki w bastionach
Szczególnym ciosem dla Partii Republikańskiej są rozstrzygnięcia w okręgach, które jeszcze niedawno uchodziły za absolutnie bezpieczne. W Indianie porażkę poniosła urodzona w Ukrainie kongresmenka Victoria Spartz, której mandat odebrał demokrata J.D. Ford.
W Kentucky (6. okręg) demokrata Zach Dembo pokonał republikanina Ralpha Alvarado na terenie, gdzie w wyborach prezydenckich Donald Trump zdeklasował Kamalę Harris różnicą ponad 15 punktów procentowych. W Karolinie Północnej demokrata Jamie Ager zmiażdżył rywala przewagą aż 15 punktów procentowych.
Konsekwencje dla Białego Domu
Utrata Izby Reprezentantów i widmo przegranej w Senacie oznaczają, że na ostatnie dwa lata obecnej kadencji Donald Trump straci pełnię kontroli nad Waszyngtonem. Biały Dom będzie musiał zmierzyć się z twardą, parlamentarną opozycją kontrolującą budżet i komisje śledcze.
– Prezydent Trump nie widniał na kartach wyborczych i dowodzi to tylko jednego: wyborcy Trumpa głosują wtedy, kiedy to on kandyduje – skomentował przedstawiciel administracji, zapowiadając jednocześnie twardy kurs wobec politycznych rywali. – Trump powstrzyma radykalną lewicę. Zapnijcie pasy – dodał.