Specjalsi przy granicy z obwodem królewieckim. "Może dojść do wtargnięcia uzbrojonych ludzi" - WP Wiadomości
Premier Donald Tusk potwierdził rozmieszczenie żołnierzy wojsk specjalnych, w tym GROM-u, przy granicy z obwodem królewieckim. Służby ostrzegają przed możliwą prowokacją z Rosji w pierwszej połowie listopada.
Premier Donald Tusk potwierdził, że przy granicy z obwodem królewieckim pojawili się żołnierze wojsk specjalnych, a także dodatkowe siły policji i służb. Według polskich i sojuszniczych służb w pierwszej połowie listopada może dojść do prowokacji, w tym wtargnięcia uzbrojonych ludzi.
Wirtualna Polska jako pierwsza poinformowała o rozmieszczeniu żołnierzy, w tym jednostki GROM-u, w tym rejonie. Premier zaznaczył, że służby ostrzegały przed dywersją i próbami wtargnięcia na teren Polski.
Prawne podstawy użycia wojska
Użycie żołnierzy, a szczególnie operatorów wojsk specjalnych, to działanie wyjątkowe, choć dopuszczalne prawnie. Zgodnie z prawem, żołnierze Wojska Polskiego nie mają uprawnień policyjnych wobec cywilów, takich jak zatrzymanie czy legitymowanie. Wyjątkiem są żołnierze pełniący służbę wartowniczą i żołnierze Żandarmerii Wojskowej.
Władze mogą sięgać po wsparcie Wojska Polskiego na podstawie ustaw o Policji, Straży Granicznej, działaniach antyterrorystycznych czy zarządzaniu kryzysowym. W przypadku wsparcia policji wymaga to jednak postanowienia prezydenta RP.
Podzielone opinie ekspertów
Gen. dyw. Piotr Patalong, były dowódca GROM-u, przekonuje, że użycie wojsk specjalnych jest słuszne. Jednostki specjalne są przeznaczone do realizacji zadań w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Są narzędziem, które państwo posiada i nie powinno bać się go używać.
Zagrożenie musi być realne; zdecydowanie skłaniałbym się do twierdzenia, że dotyczy przeszkolonych w sabotażu i dywersji grup zbrojnych
Sceptycyzm i ostrzeżenia
Ppłk rez. Tomasz Białek przestrzega przed przecenianiem możliwości jednostek specjalnych. GROM to formacja wyspecjalizowana, przeznaczona przede wszystkim do działań specjalnych, rozpoznawczych i bojowych, a nie do regularnej obrony granicy.
Jego zdaniem ujawnianie obecności jednostek specjalnych może zagrażać bezpieczeństwu żołnierzy, ponieważ przeciwnik analizuje doniesienia medialne i może na tej podstawie odtwarzać rozmieszczenie polskich sił.
Ppłk rez. Maciej Korowaj sugeruje, że sygnały o rosyjskich przygotowaniach mogą być mistyfikacją. W rosyjskich źródłach nie znalazł żadnego sygnału o przemieszczeniach wojsk czy nowych ograniczeniach, które wskazywałyby na przygotowania do działań transgranicznych.