
GROM na granicy. Rosja podbija stawkę
Polska wysłała jednostkę specjalną GROM na granicę z obwodem królewieckim w odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie dywersyjne.
Decyzja o skierowaniu elitowej jednostki GROM na granicę z obwodem królewieckim świadczy o poważnym traktowaniu przez polskie służby rosyjskiego zagrożenia dywersyjnego. Tym razem nie chodzi o przypadkowych agentów, ale o potencjalne zaangażowanie rosyjskich żołnierzy i najemników.
Nowe zagrożenie
Rosja podnosi poziom eskalacji, zamiast pojedynczych agentów mogą działać rosyjskie siły specjalne i postwagnerowcy. To jakościowo inny poziom zagrożenia niż dotychczasowe podpalenia czy działania werbowanych agentów.
Polska nie jest jedynym celem rosyjskich działań destabilizujących. Podobne incydenty odnotowano przy granicy z Finlandią i w Karelii, gdzie Rosja wykorzystuje różne metody presji wobec państw NATO.
Ograniczenia prawne
Operacja zorganizowana została w formule antyterrorystycznej, łącząc działania GROM z policyjnymi pododdziałami. To konieczne, ponieważ w czasie pokoju wykorzystanie wojska do takich zadań wymaga spełnienia określonych warunków prawnych.
Polskie przepisy nie nadążają za współczesnymi zagrożeniami. Potrzebne jest stworzenie mechanizmu łączącego wojsko, wywiad, kontrwywiad i policję w operacjach poniżej progu wojny, na wzór CJTF (Combined Joint Task Force).
Cel Rosji
Jednym z celów Rosji może być skompromitowanie polskich władz i podważenie ich wiarygodności. Putin może liczyć na to, że po mobilizacji służb nic się nie wydarzy, a polska opinia publiczna uzna, że zagrożenie było sztucznie podsycane.
Rosja chce nie tylko testować odporność Polski, ale sprawić, byśmy zaczęli wątpić w zdolność własnego państwa do rozpoznawania i przeciwdziałania zagrożeniom. Konieczna jest poważna debata o przyszłej roli GROM-u i jednostek specjalnych.