Tusk odblokował zarząd NBP. Mentzen wbija szpilę - Money.pl
Premier Donald Tusk złożył kontrasygnatę pod wnioskiem o powołanie nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego.
Premier Donald Tusk złożył kontrasygnatę pod wnioskiem o powołanie nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Szef rządu uzasadnił decyzję ryzykiem paraliżu banku centralnego. Sprawa wywołała falę komentarzy wśród polityków, ekonomistów i przedstawicieli rynku.
– Groził nam klincz, brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP i dlatego zdecydowałem się na ten krok i ten gest – powiedział premier przed wtorkowym posiedzeniem rządu.
Decyzja prezydenta
Dokumenty zostały odesłane do prezydenta Karola Nawrockiego, który musi jeszcze złożyć podpis pod nominacjami. Kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego kończy się 4 listopada.
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, ocenił, że dzięki kontrasygnacie nie dojdzie do paraliżu NBP. „Nie będzie paraliżu NBP. Krytyczna infrastruktura finansowa Państwa nie podlega sporom politycznym” – napisał na platformie X.
Kontrowersje
Sławomir Mentzen skomentował decyzję z ironią: „Tusk podpisał w końcu nominacje członkom zarządu NBP, dzięki czemu mamy jeden kryzys mniej. Ale tak zwyczajnie? Dziwne”.
Zastępca redaktora naczelnego Business Insider Polska zwrócił uwagę na wynagrodzenia nowych członków. Nowi członkowie zarządu NBP, którzy przychodzą z RPP, mogą liczyć na podwyżkę z około 500 tys. zł do około 900 tys. zł rocznie.
Kandydaci
Wniosek dotyczy powołania do zarządu trzech obecnych członków RPP: Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego, a także byłej wiceprezes NBP Marty Kightley.