
Ludzkie szczątki w Czechowicach-Dziedzicach. Ojciec Karoliny zabrał głos
Podczas rozbiórki garażu przy ul. Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach odnaleziono ludzkie szczątki, które mogą należeć do zaginionej od stycznia 2025 roku Karoliny Wróbel.
Do tragicznego odkrycia doszło w poniedziałek podczas prac rozbiórkowych. Zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazują, że operator koparki ujawnił ludzkie szczątki, które były zasypane lub zakopane, przykryte różnymi przedmiotami. Zwłoki znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu, uniemożliwiającym nawet identyfikację płci.
Mimo to odkrycie szybko powiązano ze sprawą zaginięcia mieszkanki Czechowic-Dziedzic, Karoliny Wróbel. 24-latka 3 stycznia 2025 roku wyszła wieczorem do sklepu i zniknęła bez śladu. Policja nie potwierdziła jeszcze tożsamości zmarłej osoby, a kluczowe dla sprawy będą wyniki badań DNA, które mają zostać przeprowadzone w trybie przyspieszonym.
Badania DNA kluczem do identyfikacji
Na miejscu pracowali technicy kryminalistyki oraz prokurator. Detektyw Dawid Burzacki zaangażowany w poszukiwania Karoliny podkreśla, że każdy szczegół może mieć znaczenie dla śledztwa.
Na miejscu pracowali technicy kryminalistyki, obecny był również prokurator. To niezwykle ważny etap czynności, ponieważ w tego rodzaju sprawach znaczenie może mieć dosłownie każdy szczegół.
Przy szczątkach znaleziono fragmenty odzieży oraz inne przedmioty, jednak nie można ich na tym etapie przypisać bezpośrednio osobie zmarłej. Policja zleciła badania DNA w ekspresowym tempie, by jak najszybciej potwierdzić lub wykluczyć, czy szczątki należą do Karoliny Wróbel.
Reakcja ojca zaginionej
Odkrycie wstrząsnęło lokalną społecznością. Na miejscu pojawił się ojciec Karoliny, Piotr Wróbel, który próbował podejść bliżej miejsca prac, ale policjanci kazali mu się cofnąć.
Kiedy policjanci prowadzili czynności przy ulicy Narutowicza, dotarła do mnie informacja, że odnaleziono tam ludzkie szczątki. Natychmiast pojechałem na miejsce. Przeszedłem za policyjną taśmę, próbując podejść bliżej miejsca, w którym pracowali funkcjonariusze. Policjanci kazali mi się jednak cofnąć.
Mężczyzna wyznał, że każdego dnia myśli o córce i zastanawia się, co się z nią stało. Podkreślił, że choć chciałby, by sprawa się zakończyła, to wciąż żyje nadzieją, że córka może jeszcze żyć.
Sprawa współlokatora
W sprawie zaginięcia Karoliny Wróbel prokuratura przedstawiła zarzut zabójstwa współlokatorowi Patrykowi B. Mężczyzna przebywał w tymczasowym areszcie, ale został zwolniony i obecnie jest na wolności, objęty dozorem policyjnym i zakazem opuszczania kraju.
Według nieoficjalnych ustaleń, Patryk B. początkowo miał przyznać się do uduszenia kobiety i wrzucenia jej ciała do stawu Błaskowiec, który wielokrotnie przeszukiwano bezskutecznie. Później jednak zmienił zeznania. Detektyw Burzacki podkreśla, że nowe dowody muszą zostać poddane obiektywnej ocenie, a nie tylko potwierdzić dotychczasową wersję śledczą.
Wątek zagrożenia
W sprawie pojawia się jeszcze jeden wątek - Karolina miała czuć się zagrożona przed zaginięciem. Według relacji bliskich, kobieta zniszczyła swój telefon z obawy, że jest inwigilowana, a nawet zapytała siostrę, czy zajmie się jej dziećmi, jeśli coś się jej stanie. Ten wątek również został wzięty pod uwagę przez śledczych.
Policja publikuje rysopis zaginionej: 24-latka ma 167 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, długie ciemnoblond włosy i brązowe oczy. Posiada tatuaż na prawej ręce w okolicy nadgarstka. W dniu zaginięcia ubrana była w czarną kurtkę z kapturem, jasnoróżowy szalik i czarne leginsy z różowym wzorem.