Adam Glapiński i NBP w centrum politycznego konfliktu. "Moment jest wyjątkowo niefortunny" - Business Insider Polska
Polski bank centralny znalazł się w samym środku politycznego sporu, który może zaniepokoić inwestorów i doprowadzić do paraliżu instytucji.
Moment jest wyjątkowo niefortunny. Polska, która dzięki szybkiemu wzrostowi gospodarczemu była niegdyś ulubieńcem inwestorów, niedawno doświadczyła pierwszego od dekady obniżenia ratingu kredytowego — częściowo dlatego, że deficyt budżetowy kraju stał się jednym z najwyższych w Unii Europejskiej.
Konflikt wokół NBP
Jak przypomina Bloomberg, spór sięga co najmniej 2023 r., kiedy kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi bank centralny nieoczekiwanie i znacząco obniżył stopy procentowe, mimo że inflacja była dwucyfrowa. Ruch ten powszechnie odebrano jako „desperacką próbę wsparcia ówczesnego nacjonalistycznego rządu w walce o reelekcję poprzez bagatelizowanie presji inflacyjnej”.
Tusk oskarżył Glapińskiego o upolitycznienie banku centralnego i zapowiedział, że jeśli zostanie premierem, doprowadzi do usunięcia prezesa z zajmowanego stanowiska. Choć po wygranych wyborach w 2023 r. nie zrealizował tej zapowiedzi, to w obliczu kolejnych wyborów parlamentarnych, zaplanowanych na koniec 2027 r., oraz dobrych wyników nacjonalistycznej opozycji w sondażach, Tusk zdaje się zintensyfikować swoje działania.
Paraliż zarządu
4 listopada wygasa kadencja członka zarządu Adama Lipińskiego. Jeśli wakat ten nie zostanie obsadzony, liczba członków zarządu — nie licząc prezesa — spadnie poniżej wymaganego prawem minimum, czyli sześciu osób. Nikt nie wie, jak wówczas będzie funkcjonował bank centralny i jego zarząd.
Ustępującego Adama Lipińskiego na stanowisku wiceprezesa zastąpić miał Przemysław Litwiniuk. Rolę pierwszej zastępczyni prezesa dalej miała pełnić Kightley. Na nominacje zgodził się prezydent, ale premier Donald Tusk odmówił kontrasygnaty.