
Holecka popłakała się w programie na żywo. "Powiedz państwu, że ich kocham"
Policja zatrzymała męża Danuty Holeckiej przy warszawskim cmentarzu, powołując się na naruszenie przepisów ruchu drogowego. Prezenterka Telewizji Republika rozpłakała się na antenie, gdy protestujący skandowali jej imię.
Mężczyzna został zatrzymany w rejonie cmentarza przy ul. Fosa w Warszawie. Policja poinformowała, że kierujący samochodem wjechał w obszar objęty znakiem B-1 'zakaz ruchu w obu kierunkach', obowiązującym w związku z czasową zmianą organizacji ruchu.
Mężczyzna miał nie stosować się do poleceń mundurowych i odmówić podania swoich danych, w związku z czym został skuty w kajdanki. Policja zapewnia, że interwencja 'nie miała żadnego związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywaną przez nich działalnością zawodową'.
Reakcja na antenie
W poniedziałkowym programie Telewizji Republika wyemitowano materiał o interwencji. Stacja połączyła się z reporterką Edytą Lewandowską, która relacjonowała protesty przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Danusiu, wczoraj było nam tak potwornie przykro, że nawet nie jestem w stanie tego opisać słowami. Wszyscy tutaj jesteśmy z tobą. Dzisiaj to wybrzmiało już wielokrotnie. W momencie, kiedy kończyliśmy ten materiał, to wszyscy tutaj skandowali: Danusiu, jesteśmy z tobą
Współczucie protestujących
Po słowach Lewandowskiej w tle rozległy się okrzyki: 'Danusia, Danusia!' oraz 'Jesteśmy z tobą!'. Holecka, dziękując, rozpłakała się. 'Edyta. Powiedz państwu, że ich kocham. Ciebie też. Dziękuję' - powiedziała prezenterka.
Na czerwonym pasku informacyjnym Republiki pojawił się napis: 'Jesteśmy z tobą, Danusiu!'. Holecka opowiedziała o zatrzymaniu męża, twierdząc, że zaparkował on w miejscu przeznaczonym dla odwiedzających cmentarz.
Jestem tam przez dwa lata i cztery miesiące codziennie, każdego dnia. Nigdy takiej sytuacji nie było - mówiła Holecka. - Nie musiałam mieć zezwolenia parafii, żeby parkować na przeznaczonych do tego miejscach przed cmentarzem. Parkują tam wszyscy, codziennie.