Rozjechał kolarza w dniu rajdu Sebastiana Majtczaka. Wszystkie grzechy "Jezusa" z Jaguara
W dniu śmiercionośnego rajdu Sebastiana Majtczaka na drogach pod Piotrkowem Trybunalskim doszło do kolejnej tragedii. Lokalny gangster narkotykowy potrącił rowerzystę, a wyrok w tej sprawie właśnie stał się prawomocny.
W sobotę, gdy na drogach powiatu piotrkowskiego zginął Patryk w wypadku BMW Sebastiana Majtczaka, 41-letni mieszkaniec Przedborza zabił kolarza Tomasza swoim Jaguarem. Sąd skazał kierowców na osiem lat więzienia, ale w drugim przypadku wyrok już się uprawomocnił.
Uważajcie na drogi, dwa wypadki śmiertelne w powiecie piotrkowskim — ostrzega policja, publikując zdjęcia obu tragedii. Na jednej z nich widnieje rozbite BMW na autostradzie A1, na drugiej luksusowy Jaguar z uszkodzonym zderzakiem i przewróconym rowerem.
Tomasz, 39-letni miłośnik kolarstwa z Kleszczowa, zginął na miejscu mimo prowadzonej reanimacji. Jak podaje policja, kierowca Jaguara potrącił go na prostej drodze, gdy obaj poruszali się w tym samym kierunku.
Wyrok dla kierowcy Jaguara
Sąd w Piotrkowie skazał kierowcę Jaguara na osiem lat więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok jest już prawomocny, w przeciwieństwie do przypadku Sebastiana Majtczaka, który wciąż czeka na ostateczną decyzję sądu.
W obu przypadkach ofiary miały rodziny. Patryk wiózł żonę Martynę i 4-letniego synka Oliwiera, gdy na ich Kię wpadło BMW kierowane przez Majtczaka. Tomasz pozostawił po sobie bliskich, których życie na zawsze zmieniła ta tragiczna sobota.
Pojawiają się pytania, czy w procesie kierowcy Jaguara nie pomogła aura „Jezusa” z Przedborza, która miała sprawiać, że jego kolejne kłopoty z prawem nie kończyły się poważnymi konsekwencjami. W przypadku Majtczaka media szeroko opisywały jego problemy z prawem, podczas gdy druga tragedia przeszła niemal bez echa.