Korea Północna odpiera zarzuty w sprawie cyberataku na Binance
Władze Korei Północnej odrzuciły zarzuty dotyczące udziału w rekordowym ataku na giełdę kryptowalut Binance, podczas gdy amerykańskie służby wskazują na reżim w Pjongjangu jako na sprawcę.
Wtorkowe oświadczenie Kim Jo Dzong, siostry przywódcy Korei Północnej, stanowi kolejny sprzeciw Pjongjanga wobec oskarżeń o organizację cyberataku na największą na świecie giełdę kryptowalut Binance.
Amerykańskie służby, w tym FBI, wskazują, że za atakiem stała powiązana z północnokoreańskim reżimem grupa hakerska TraderTraitor, znana również jako Lazarus Group.
Reżim w Pjongjangu od lat systematycznie rozbudowuje zaplecze cybernetyczne, rekrutując studentów i kierując ich do jednostek hakerskich nadzorowanych przez wywiad.
„Stany Zjednoczone dopuściły się banalnej prowokacji, po raz kolejny wiążąc taki incydent z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną”
Reakcja giełdy Binance
Binance podał, że wstępna weryfikacja wykazała naruszenie bezpieczeństwa na laptopie jednego z inżynierów, co umożliwiło hakerom dokonanie nieautoryzowanych wypłat.
Spółka powtórzyła deklarację, że pokryje wszystkie straty wynikające z ataku, dodając, iż do tej pory zrekompensowała już około 95 proc. skradzionych środków.
Po ponownym otwarciu giełdy, wstrzymanej bezpośrednio po incydencie, klienci wycofali z platformy aktywa o wartości ponad 3,6 miliarda dolarów.
Handel głównymi kryptowalutami na platformie Binance został już wznowiony. Wcześniej giełda podjęła współpracę z emitentami tokenów w celu zamrożenia środków objętych kradzieżą.
