
Kryzys w NBP tuż po sporze o Trybunał. "Przełoży się na płynność bankową i system płatniczy" - Newsmax Polska
4 listopada kończy się kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego, co może spowodować, że zarząd NBP będzie liczył mniej niż siedem osób, poniżej ustawowego minimum.
Zarząd NBP liczy obecnie siedem osób wraz z prezesem Adamem Glapińskim, podczas gdy ustawa wymaga prezesa i od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. 4 listopada kończy się pierwsza kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego.
W drugiej połowie października prezydent Karol Nawrocki ponownie skierował do kontrasygnaty premiera Donalda Tuska postanowienia o powołaniu czterech członków zarządu NBP: prof. Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, prof. Przemysława Litwiniuka i dr. Marcina Zarzeckiego.
Obawy o niezależność banku
W maju szef rządu zwrócił bez kontrasygnaty postanowienia dotyczące tych samych kandydatur. Choć nie ma paniki wśród inwestorów, napięcia wzbudziły obawy co do niezależności banku centralnego i jego zdolności do reagowania na kryzys gospodarczy.
Spadek liczby członków zarządu NBP poniżej minimum może spowodować, że działalność banku centralnego będzie sparaliżowana, co z kolei negatywnie przełoży się na procesy zarządzenia rezerwami walutowymi, płynność bankową oraz system płatniczy
Możliwe kuratorem i TS dla Glapińskiego
Brak nowych nominacji może spowodować, że zarząd NBP będzie organem kadłubowym, bez możliwości podejmowania ważnych uchwał. Mogłyby zostać uruchomione procedury kontrolne ze strony Europejskiego Banku Centralnego czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
W przypadku negatywnego scenariusza sąd rejonowy może ustanowić kuratora, choć nie jest pewne, czy będzie to możliwe w przypadku NBP. Dodatkowo koalicja rządowa dąży do postawienia prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, któremu postawiono osiem zarzutów.
„Oczywiście, że te kwestie są powiązane” - powiedział minister finansów Andrzej Domański. „Zobaczymy, czy będą podpisy pod wnioskami o mianowanie kolejnych członów zarządu NBP”.