Podróżnik wrócił do domu po 28 latach wędrówki
Po 28 latach pieszej wędrówki brytyjski podróżnik Karl Bushby wrócił do rodzinnego Hull, pokonując 50 tysięcy kilometrów na czterech kontynentach.
Wczesnym popołudniem, liczący sobie 57 lat Bushby padł w ramiona matki w rodzinnym Hull. Podróżnik, który wyruszył 1 listopada 1998 roku z Chile, pokonał pieszo 50 tysięcy kilometrów, przemierzając cztery kontynenty i 30 krajów. Ekwipunek przewoził w specjalnie przystosowanym ręcznym wózku.
Bushby ma syna, którego nie widział przez większość życia. Dziś Adam ma 36 lat. Ostatnie kilometry wyprawy śledziły media oraz lokalni mieszkańcy, a także honorowa burmistrzyni i lokalny poseł, który odczytał list gratulacyjny od premiera Andy'ego Burnhama.
To kompletne szaleństwo. Po 28 latach trudno prosić o coś więcej
Wielokrotne wznowienia
Brytyjczyk zainspirowany był ojcem, byłym żołnierzem SAS, który opisał mu spór o to, czy człowiek jest w stanie przejść pieszo z Londynu do Nowego Jorku. Bushby postanowił podbić stawkę, ale podróż odbywała się z przerwami, które łącznie wyniosły około 13 lat.
Problemy z wizami, konflikty wojenne, napięcia polityczne i pogoda zmuszały podróżnika do powrotów do bazy w Meksyku. Sytuację skomplikowała też pandemia COVID-19. Za każdym razem Brytyjczyk zaczynał na nowo od punktu, w którym wcześniej musiał przerwać podróż.
Świat sprzed 28 lat
Kiedy wyruszał w drogę, świat wyglądał nieco inaczej. W kinach rekordy bił film „Titanic” Jamesa Camerona, a na listach przebojów dominowały Cher i U2. Debiutancki singiel wydała Britney Spears, a fani stali w kolejkach po „Harry'ego Pottera”. Premierem był Tony Blair, a w Polsce rządził Jerzy Buzek.
W tamtym czasie nie istniały jeszcze Facebook i Twitter, a za oceanem zarejestrowano startup Google. Podróż Bushby'ego to nie tylko fizyczne wyzwanie, ale także podróż w czasie, obserwująca zmieniający się świat przez prawie trzy dekady.