
Rosja zamieniła gaz objęty sankcjami na coś innego. Unia sama otworzyła jej furtkę
Pomimo sankcji Unia Europejska legalnie importuje rosyjski amoniak w ramach specjalnego kontyngentu, co pozwala Rosji czerpać z tego dochody.
Tankowiec „Eco Sorcerer” po raz kolejny zawinął 5 października do portu chemicznego w Antwerpii, dostarczając ponad 20 tysięcy ton rosyjskiego amoniaku. Transport ten odbywa się legalnie w ramach „specjalnego kontyngentu UE” pomimo nałożonych na Rosję sankcji.
Jak wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez SWR, firmy zaangażowane w ten proces mają powiązania z oligarchami bliskimi Putinowi oraz z przemysłem materiałów wybuchowych.
Rosyjska strategia
Rosja rozbudowała produkcję amoniaku oraz infrastrukturę portową i transportową, inwestując w to miliardy. Zgodnie z dokumentem strategicznym rosyjskiego Ministerstwa Energii z 2014 roku, do 2030 roku produkcja amoniaku ma zostać znacznie zwiększona.
Sankcje i kompromisy
Parlament Europejski pierwotnie zamierzał wstrzymać handl amoniakiem w 2025 roku, jednak ostatecznie przyjęto „specjalny kontyngent” na rosyjski amoniak w wysokości 700 tys. ton rocznie.
„Są to kompromisy, z których zadowolonych jest bardzo niewielu, a na pewno nikt, kto popiera Ukrainę” – twierdzi Isabel Wiseler-Lima, luksemburska europosłanka.
Powiązania z Putinem
Import do UE jest realizowany przez firmę EuroChem, której założycielem jest oligarcha Andriej Mielniczenko, bliski powiernik Władimira Putina. Mimo że Mielniczenko jest objęty sankcjami UE, sam EuroChem nadal nie jest.
Według dziennikarskiego śledztwa SWR, EuroChem dostarcza nie tylko amoniak do UE, ale produkuje także kwas azotowy, który następnie trafia do rosyjskich firm wojskowych do produkcji materiałów wybuchowych.