Sędzia SN Jarosław Matras: Twarz ma się tylko jedną
Sędzia SN Jarosław Matras oskarżył prezydenta o celowe utrudnianie przysięgi sędziom TK, co ma na celu utrzymanie obecnego składu izby i uniemożliwienie przegłosowania immunitetu polityków.
Sędzia SN Jarosław Matras oskarżył prezydenta Andrzeja Dudę o celowe utrudnianie przysięgi sędziom Trybunału Konstytucyjnego (TK). Według niego władza wykonawcza nie reaguje na prośby i apele o odebranie przysięgi, wymyślając sztuczne przeszkody i odmawiając informacji pozostałym sędziom.
Matras wskazał, że prezydent kreuje pozorny spór kompetencyjny z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią, aby przerzucić rozstrzygnięcie na TK. Zdaniem sędziego, obecny skład izby zawsze spełnia oczekiwania prezydenta, co ma na celu utrzymanie status quo i uniemożliwienie przegłosowania immunitetu dla sędziów wybranych przez poprzednią władzę.
Chodzi o to, aby nie było w TK sędziów tylu, aby mogli przegłosować w postępowaniu immunitetowym sędziów wybranych przez poprzednią władzę do TK. Tak wygląda przestrzeganie konstytucji przez prezydenta, który powinien chronić porządek konstytucyjny, a chroni status quo w TK.
Wskazał również na sprzeczność w działaniach sędziego Zbigniewa Kapińskiego, który jako I prezes SN stosuje przepisy o zawieszeniu sędziów, a jednocześnie uczestniczy w akcji wkraczania do TK razem z politykami. Matras zarzuca mu blokowanie stronom prawa do składania wniosków o wyłączenie sędziego.
Podstawa prawna zawieszenia sędziów TK
Sędzia Matras ocenił, że sędziowie TK mogą być zawieszeni w wykonywaniu obowiązków na podstawie art. 130 prawa o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.). Przepis ten ma zastosowanie odpowiednio do sędziów TK, podobnie jak w przypadku sędziów SN, przy spełnieniu określonych przesłanek.
Zdaniem sędziego, decyzję o zawieszeniu może podjąć osoba zarządzająca organem, a nie minister sprawiedliwości, który nie ma formalnego uprawnienia nadzoru nad TK. Matras zwrócił uwagę, że prezes TK nie będzie zawieszał samego siebie, a postępowanie dyscyplinarne wyłącza go z podejmowania takich decyzji.
Wskazał na dwie normy w ustawie o statusie sędziów TK, które odsyłają do u.s.p.: art. 19 oraz art. 30. Zdaniem Matrasa, problemem nie jest to, czy można zastosować art. 130 u.s.p., ale to, czy są spełnione przesłanki i kto ma podjąć taką decyzję.
Matras ocenił, że decyzja o zarządzeniu przerwy w wykonywaniu czynności przez prezesa TK, pani sędzi Anna Korwin-Piotrowska, powinna zostać oceniona przez Zgromadzenie Ogólne TK, a nie przez ministra sprawiedliwości.
Wyłączenie sędziów w Izbie Karnej SN
Sędzia Matras zdecydowanie odmówił udziału w posiedzeniu pełnego składu Sądu Najwyższego (SN) w sprawie pytania I prezesa SN. Uważa, że nie jest to prawdziwe posiedzenie SN, ponieważ tylko trzech sędziów może orzekać jako starsi sędziowie.
Wskazał, że pozostałe sędziowie, tzw. neosędziowie, nie są w stanie orzekać jako sąd, a za ich decyzje płaci się odszkodowania w setkach tysięcy euro. Według Matrasa, wyłączenie starszych sędziów z postępowania było zaplanowaną akcją mającą na celu umożliwienie obrad neosędziów.
Sędzia Matras zarzucił neosędziom celowe wpisanie pytania do repertorium Izby Karnej, aby móc stosować przepisy kodeksu postępowania karnego (k.p.k.) o wyłączenie sędziego. Zdaniem niego, taka konstrukcja jest sprzeczna z zasadami prawa i ma na celu zalegalizowanie statusu neosędziów.
Raczej musieli, bo inaczej nie byłoby możliwe przeprowadzenie takiego posiedzenia. Przepis § 111 ust. 2 regulaminu SN wymaga, aby w posiedzeniu pełnego składu uczestniczyła co najmniej połowa sędziów z każdej Izby. Ponieważ w Izbie Karnej takiego stanu nie mają tzw. neosędziowie, więc wymyślono taką oto koncepcję, aby wyłączyć nas na podstawie art. 40 § 1 pkt 1 k.p.k.
Matras zwrócił uwagę na sprzeczność w praktyce: tzw. stary sędzia nie może złożyć wniosku o wyłączenie neosędziów, ale neosędzia może złożyć taki wniosek o wyłączenie starszego sędziego. Zdaniem sędziego, to z góry przemyślana i zaplanowana akcja.