Sam poszedł do prokuratury. Kierowca Porsche z Mokotowa wyjaśnił, czemu zwlekał - Zero.pl
Michał K., kierowca Porsche, który zaatakował starsze małżeństwo na Mokotowie, zgłosił się do prokuratury i usłyszał zarzuty. Wyraził skruchę, tłumacząc wcześniejszą zwłokę obawą przed hejtem.
Michał K. stawił się w prokuraturze 2 listopada z obrońcą. Śledczy przedstawili mu zarzuty związane z atakiem na starsze małżeństwo, do którego doszło 15 października przy ul. Czerniakowskiej i Alei Witosa w Warszawie. Sprawa nagłośniła się dzięki nagraniom świadków.
Zarzuty dla kierowcy
Prokuratura zarzuca Michałowi K. cztery przestępstwa. Pierwsze to naruszenie nietykalności mężczyzny, który stanął w obronie kobiety. Drugi zarzut dotyczy uszkodzenia ciała kobiety, którą uderzał pięścią i otwartą dłonią. Trzeci to groźby wobec drugiego mężczyzny, a czwarty to uszkodzenie ciała tego mężczyzny.
Wobec podejrzanego Prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru Policji, zakazu kontaktowania się i zbliżania się do pokrzywdzonych, zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu oraz poręczenia majątkowego w kwocie 20.000 zł
Tłumaczenie zwłoki
Podczas przesłuchania Michał K. złożył krótkie wyjaśnienia i wyraził skruchę. Jak przekazał rzecznik prokuratury, mężczyzna twierdzi, że chciał zgłosić się na policję zaraz po zdarzeniu, ale zrezygnował z powodu zainteresowania mediów i skrajnie nieprzychylnych komentarzy w sieci.
Przez kilkanaście dni sprawcy nie zatrzymano, choć według doniesień policja znała jego tożsamość. Pod koniec października Porsche na niemieckich tablicach odnaleziono w garażu na Pradze-Południe.