
Runjaić selekcjonerem? Terlecki mówi o grupie, której zależy na kopaniu Urbana - Interia Sport
W poniedziałkowy wieczór Udinese Calcio poinformowało o zakończeniu współpracy z Kostą Runjaicem. To sprawia, że niemiecki szkoleniowiec staje się poważną kandydatką na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski, zastępując Janę Urbana.
W poniedziałkowy wieczór Udinese Calcio poinformowało o zakończeniu współpracy z Kostą Runjaicem. To sprawia, że niemiecki szkoleniowiec staje się poważną kandydatką na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski, zastępując Janę Urbana.
W mediach pojawiły się głosy, że to nie jest przypadek, a celowa gra. Maciej Terlecki, były piłkarz i obecny ekspert m.in. Polsatu Sport, uważa, że za tym procesem stoi grupa trenersko-menedżersko-dziennikarska, której zależy na tym, by wokół Urbana było gorąco.
Ekspert zauważa, że w piłce, podobnie jak w polityce, każdy chce się dorwać do żłoba. - Wystarczyłoby sprawdzić, kto stoi za Runjaicem, i już byśmy wiedzieli, kto te farmazony podsuwa mediom - mówi nam Terlecki. - Wiadomo, że jest w tej informacji drugie dno.
Według niego istnieje grupa, której zależy na utrzymywaniu wysokich temperatur wokół sprawy selekcjonera. - Chodzi o to, żeby „krzesło” Urbana było bardziej gorące - stwierdza Terlecki. - To jest typowe działanie: im gorzej, tym lepiej.
Terlecki ocenia, że każdy chce mieć władzę, bo władza to pieniądze, a takie są w reprezentacji. - Zawsze jest ktoś, komu zależy na zmianie. Ekspert, bo może przyjedzie kolega i go weźmie. A ktoś inny chce być asystentem kierownika, więc też będzie mówił, że jest źle - wyjaśnia ekspert.
Mechanizm medialnej presji
Ekspert sugeruje, że ktoś sprytnie wykorzystuje fakt, że media ścigają się w pogoni za sensacją. - Kiedyś, jak sam grałem jeszcze w piłkę, leciałem z dwoma dziennikarzami i jeden zaczął podpytywać: co ze mną? Od słowa do słowa wyszło, że nie wykluczam wyjazdu zagranicę. Wtedy wymyśliłem, że mam ofertę z HSV Hamburg, ale prosiłem, żeby tego nie sprzedawał, bo to mi utrudni negocjacje. Na drugi dzień patrzę, a w gazecie, jak byk było napisane, że Terlecki ma ofertę z HSV. Bał się, że ktoś go wyprzedzi. Teraz jest tak samo, tylko gorzej. Media są podzielone na team Kulesza i team Boniek - wyjaśnia Terlecki, dając do zrozumienia, że każda z tych grup dostaje od kogoś informacje, które mają to drugie dno.
Wskazuje na to, że prezes PZPN Cezary Kulesza ma wpływ jedynie na wybór trenera. - Prawda jest taka, że jak chodzi o reprezentację, to Kulesza ma wpływ jedynie na wybór trenera. Kiedy Urban przychodził, to 90 procent było za nim. Teraz to się zmieniło - ocenia ekspert.
Terlecki nie rozumie, dlaczego dyskusja o zmianie selekcjonera nabrała takiego tempa mimo braku wyraźnych powodów. - Nie do końca to rozumiem, bo według mnie, jakby Szymański strzelił to, co miał z Bośnią, to nie byłoby tej dyskusji. Ja nie rozumiem, czemu on tak uderzył, czemu w nogę bramkarza, choć mógł podnieść piłkę. To była setka - dodaje ekspert.
Rozwiązanie problemu
Ekspert sugeruje, że idealnie byłoby, jakby prezes PZPN miał obok siebie dwie osoby czujące piłkę, z którymi mógłby zrobić burzę mózgów. - To musiałby być ktoś zaufany, ktoś, kto go nie nagrywa i ktoś bezinteresowny, kto nie zyska na dorabianiu gęby Urbanowi - przedstawia Terlecki swój sposób na rozwiązanie sprawy selekcjonera.
Sugeruje, że przydałby się jakiś briefing prezesa, gdzie powiedziałby o zaufaniu i uciął plotki. - Wyjaśniłby, że PZPN zawsze musi być gotowy na zmianę, ale to nic osobistego, a z trenerem Urbanem spotka się po dwóch ostatnich meczach Ligi Narodów i wtedy będą rozmawiać o przyszłości - dodaje Terlecki.
W najbliższym czasie dowiemy się, czy niemiecki szkoleniowiec rzeczywiście będzie łączony z reprezentacją Polski. To będzie kluczowy moment dla przyszłości polskiej piłki nożnej.