
"Nie słyszysz dowódcy, ktoś krzyczy ci w twarz”. Kulisy akcji pod TK
W piątek, 30 października, policja zabezpieczała Trybunał Konstytucyjny po wejściu na jego teren osób wybranych przez Sejm. Akcja wywołała kontrowersje i była trudna dla funkcjonariuszy.
W piątek, 30 października, o godzinie 17:35 Komenda Główna Policji opublikowała komunikat o zabezpieczeniu Trybunału Konstytucyjnego na prośbę Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. Minutę później Komenda Stołeczna Policji poinformowała o wykonywanych czynnościach na terenie TK, podkreślając, że nie ingerują one w działalność Trybunału jako instytucji.
W tym samym czasie do Komendanta Głównego Marka Boronia trafił apel sędzi Anny Korwin-Piotrkowskiej, ostrzegający przed realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia sędziów oraz pracowników Trybunału. Na teren TK weszły osoby wybrane na sędziów przez Sejm, asystowane przez policjantów.
Zgodę na przejście wydał Jan Grabiec, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wskazując, że robi to na wniosek policji i Służby Ochrony Państwa. Jeden z policjantów ocenił, że na teren Trybunału weszły dwa plutony policji, czyli około 60-80 funkcjonariuszy.
Niedoświadczeni na pierwszej linii
Policjanci skomentowali, że duża część funkcjonariuszy zabezpieczających teren w piątkowy wieczór to osoby na adaptacji w Warszawie, które w szkole policyjnej odbyły jedynie półroczny kurs podstawowy. Ich doświadczenie na ulicy jest zerowe.
Jeden z policjantów krytykował taktykę akcji: Nie rozumiem tego ruchu na poziomie taktycznym. Policja przez cały czas zabezpieczała legalnie zgłoszone zgromadzenie przed Trybunałem. Była tam garstka osób. Oddziały prewencji mogły spokojnie wejść od przodu i zabezpieczyć obszar tak, aby nie wchodzić na teren Trybunału.
Funkcjonariusze opisali trudności panujące podczas akcji. „Kiedy zabezpieczasz mecz, jest prościej. Jeśli kibole zaczną się awanturować, idziesz na przód i czyścisz wszystko. Takie akcje jak pod Trybunałem Konstytucyjnym są cięższe. Wszyscy filmują, chcą cię sprowokować i czekają na twój najmniejszy błąd” - powiedział jeden z policjantów.
Służba bez końca
Około godziny 18:00 prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu, a jego samolot zawraca do Polski. W tym samym czasie policjanci zabezpieczający mecz Cracovii z Motorem Lublin zostali wezwani do komendy, a następnie skierowani do Warszawy w trybie alarmowym.
Pierwsza zmiana policjantów pod Trybunałem spędziła na miejscu kilkanaście godzin. „Teoretycznie służba w prewencji trwa osiem godzin. Przychodzisz zabezpieczyć mecz, a na koniec dnia jedziesz do Warszawy pod Trybunał Konstytucyjny” - skomentował jeden z funkcjonariuszy.
Policjanci opisali presję, na jaką byli narażeni. „Stoisz naprzeciwko tłumu i nie wiesz, co ludziom może przyjść do głowy, czy ktoś nie zacznie rzucać kamieniami. Wszyscy na ciebie krzyczą, wyzywają ciebie i twoją rodzinę, a ty musisz zachować spokój” - relacjonował jeden z nich.