
Fejk o samolocie Nawrockiego to początek listy absurdów. MON nie mogło milczeć
Ministerstwo Obrony Narodowej zdementowało plotki o rzekomej odmowie zgody na lądowanie samolotu z prezydentem Karolem Nawrockim na pokładzie na wojskowej części lotniska Okęcie.
Doniesienia o tym, że wojskowa część lotniska w Warszawie odmówiła zgody na lądowanie prezydenckiej maszyny, rozpaliły internet do czerwoności. Zarówno Ministerstwo Obrony Narodowej, jak i szef Kancelarii Prezydenta zdementowali te plotki, wskazując na zwykłe zjawiska pogodowe. Rzekoma blokada lotniska to jednak tylko jeden z wielu absurdalnych fake newsów, w które w miniony weekend uwierzyły tysiące internautów.
Kiedy prezydent Karol Nawrocki zawracał z trasy do Senegalu, internet żył rzekomym zakazem lądowania na Okęciu, rzekomym wyprowadzeniem na ulice wojska z ostrą amunicją oraz wpisem zmyślonego amerykańskiego pułkownika, który okazał się... aktorem filmów dla dorosłych. Niektóre fejki to zwykłe głupie żarty, ale w wiele innych ludzie uwierzyli naprawdę.
Powrót samolotu prezydenta
Największym echem odbiła się plotka dotycząca powrotu głowy państwa. Rządowy samolot, którym Karol Nawrocki wraz z delegacją udawał się w piątek do Senegalu, zawrócił w trakcie lotu do Warszawy. Decyzja ta miała związek z wydarzeniami w Trybunale Konstytucyjnym i sporem o kierownictwo tej instytucji.
Wkrótce po ogłoszeniu tej decyzji w sieci zaczęły krążyć dramatyczne informacje, według których maszyna prezydenta miała problemy z uzyskaniem zgody na lądowanie w wojskowej części warszawskiego lotniska. Narracja była prosta: „rząd blokuje niebo przed głową państwa”.
To nie jest prawda
Broń i wojsko na ulicach
Plotka o samolocie była jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. W miarę jak w alei Szucha gęstniał kordon policji, w internecie zaczęła żyć własnym życiem narracja o „stanie wojennym”. Na platformie X (dawniej Twitter) i w grupach na Facebooku masowo podawano dalej informacje, jakoby do Warszawy ściągano z garnizonów Żandarmerię Wojskową, a funkcjonariuszom prewencji rzekomo wydawano ostrą amunicję.
Publikowano archiwalne, zamazane nagrania przemieszczających się kolumn wojskowych – najprawdopodobniej pochodzące z rutynowych ćwiczeń lub relokacji sprzętu na wschodnią granicę sprzed kilku miesięcy – przypisując je do bieżących wydarzeń z Warszawy.
Pułkownik z filmów dla dorosłych
Prawdziwym kuriozum i testem na naiwność użytkowników sieci okazał się jednak wiralowy wpis rzekomego amerykańskiego wojskowego. W internecie zaczęto udostępniać fejkowy wpis opatrzony zdjęciem postawnego, łysego mężczyzny w polowym mundurze US Army. Rzekomy „pułkownik Steven Tohsmuc z dowództwa USA” miał w płomiennych słowach potępiać działania polskiego rządu.
Problem w tym, że tajemniczym pułkownikiem na zdjęciu był jeden z najbardziej znanych na świecie aktorów z branży filmów dla dorosłych. Jego wizerunek od lat służy internetowym trollom do tworzenia memów – był już w sieci fałszywym „bohaterskim lekarzem walczącym z COVID-19”, „inżynierem z NASA” czy „strażakiem”.
MON w swoim komunikacie podkreśliło, że tego rodzaju dezinformacja wokół przelotów najważniejszych osób w państwie może być wykorzystywana przez białoruską i rosyjską propagandę. Nie byłby to pierwszy taki przypadek – z rosyjskich mediów mogliśmy się już dowiedzieć, że „Polska mobilizuje 10-latków”.