
Kolejnej instytucji grozi paraliż? "To co się dzieje pod TK, zacznie się dziać pod NBP" - TOK FM
Były członek Rady Polityki Pieniężnej dr Bogusław Grabowski ostrzega, że wokół Narodowego Banku Polskiego może rozegrać się podobna sytuacja jak wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Były członek Rady Polityki Pieniężnej dr Bogusław Grabowski alarmował w TOK FM, że za chwilę wokół Narodowego Banku Polskiego może dziać się to samo, co w Trybunale Konstytucyjnym. - Będzie kwestionowane przez opozycję postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. I wtedy powiedzą, że to NBP to właściwie nielegalnie działa, bo nie ma 6 osób, a jest 5 w zarządzie - mówił.
Kryzys kadrowy
Impas polityczny grozi paraliżem banku centralnego - donosi Bloomberg. Chodzi o zamieszanie wokół Trybunału Stanu dla prezesa Adama Glapińskiego i brak decyzji ws. powołań do zarządu NBP. Przypomnijmy, że 4 listopada upływa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego.
Jeżeli wakat po Lipińskim nie zostanie uzupełniony, liczba członków zarządu spadłaby poniżej minimalnego poziomu 6 osób. Zgodnie z ustawą o NBP w skład zarządu wchodzi prezes banku centralnego oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów.
Polityka ponad prawem
W ocenie doktora Bogusława Grabowskiego, ewentualna mniejsza liczba członków nie będzie miała jednak żadnego znaczenia dla prawidłowego funkcjonowania NBP. - To co się dzieje pod Trybunałem, zacznie się dziać pod Narodowym Bankiem Polskim. Będzie kwestionowane przez opozycję to postawienie pana Glapińskiego przed Trybunałem Stanu - ocenił.
Prezes Kaczyński na wiecu przed TK mówił do protestujących: bronimy tego Trybunału, bo to zamach itd., ale już bądźmy gotowi, bo już za parę dni będziemy musieli bronić NBP, bo reżim Tuska będzie chciał przejąć NBP, żeby wprowadzić euro, a złoto nasze wywieźć do Frankfurtu.
Rynek zareaguje
Eksperci podkreślają, że uczestnicy rynku nie patrzą na liczbę osób w zarządzie, tylko czy wszystko normalnie działa. - Mogę wymienić wiele paragrafów ustawy, która jest w NBP łamana od lat, o wiele ważniejszych. I nic się nie dzieje - mówił dr Grabowski.
Jednak rynki mogą zareagować, jeśli spór polityczny dosięgnie banku centralnego. Wówczas może się to skończyć chociażby spowolnieniem napływu inwestycji do Polski albo spadkiem oceny wiarygodności naszej gospodarki.